• Wpisów:38
  • Średnio co: 19 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 20:06
  • Licznik odwiedzin:7 441 / 776 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć. Gdy Damon pocałował mnie w czołu poczułam się strasznie dziwnie...
- Elena, wszystko w porządku? - popatrzył na nas Stefan.
- Ta, tak, tak - weszłam po schodach na górę i złapałam go za rękę.
Uczucia do jego brata były silne, ale nie byłam w nim zakochana tak jak w Stefanie.
- To jak? Pokazać ci twój pokój? - zapytał.
- Chce go widzieć pod jednym warunkiem - popatrzyłam na niego obojętnie - Jeżeli będę dzielić go z tobą - uśmiechnęłam się.
- Będziesz zadowolona - zaczął mnie prowadzić.
Weszliśmy do dużego pokoju, był ślicznie urządzony.
- Stefan tu jest pięknie - rozglądałam się po całym pomieszczeniu.
- Teraz jest jeszcze piękniejszy, bo ty w nim jesteś - podszedł w moją stronę.
- Kocham cię - pogładziłam go po policzku.
Do pokoju wszedł Damon. Popatrzył na mnie z dziwnym wyrazem twarzy.
- A może sama zdecydujesz z kim będziesz spać? Czy będziemy się wymieniać bracie? - zaśmiał się.



- Damon nie zaczynaj - powiedziałam - Chce spać ze Stefanem, nie widzę innej opcji - przewróciłam oczami.
- Jeszcze zobaczysz, że będzie - poruszał brwiami - Już nie długo słoneczko - puścił mi buziaka i wyszedł za drzwi.
Wzięłam prysznic, przebrałam się i położyłam się na łóżku obok Stefana. Pocałowałam go na dobranoc i za chwile zasnęłam. Gdy się obudziłam patrzyłam się na Stefana, ale on za jakiś czas też otworzył oczy. Zaczęłam się uśmiechać.
- Dzień dobry.
On nic nie mówiąc zakrył się poduszką.
- Haha - zaczęłam wyrywać mu poduszkę.
Nachylił się nade mną i całował. Niestety tą piękną chwile przerwał jego brat.
- Oooo. Co tu się dzieje, nie pozwolę na to - wszedł do pokoju - A tak w ogóle to ten psychol Kai stoi u nas przed domem - pokazał przez okno.
- Co? Przyszedł po mnie - powiedziałam ze strachem w oczach.
- Przecież cię wypuścił - odparł Stefan.
- Elena! - zaczął krzyczeć - Mogę wejść? Nie przyjmuje odmowy - odwróciłam się w stronę chłopaków.
- Wchodź - zeszłam szybko na dół.
- Co ty robisz? - Stefan próbował mnie zatrzymać.
- Wypuścił mnie już raz, czemu nie zrobi tego drugi? - otworzyłam drzwi.
- Świetnie, ale tu macie ładnie - uśmiechnął się.
- Czego chcesz? - krzyknął Damon.
- Chce Eleny - zamarliśmy - Nie na zawsze, ale na dwa dni. Chyba, że sama się do mnie przekona - uśmiechnął się.
- A co jeżeli nie? - stanął przy mnie Stefan.
- Wtedy Klaus będzie cierpiał wiecznie - nagle do pokoju wszedł jakiś gość trzymający mojego przyjaciela przy sobie.
- Nie zgadzaj się - powiedział Klaus.
Facet wbił mu nóż w brzuch. Kai zaczął wypowiadać jakieś zaklęcia i w jednej chwili Mikaelson pad na ziemię z wielkim bólem.

Kl♥udi♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Hejka. Tak długo nie było rozdzialiku Ojej. Przepraszam ♥ Muszę się poprawić A więc dzisiaj napiszę troszkę dłuższy ♥

-----------------------------------------------------
- Tyler! Słuchaj mnie. Możesz to zwalczyć - zaczęłam mówić ze strachem.
- Nie dam rady Elena, przepraszam - było mu niezwykle przykro.
Nie mogłam nic zrobić. Znaliśmy się od dawna, nie wypadało go bić... Jednak musiałam się ratować, nie wiedziałam kim jest. Wampirem? Może wilkołakiem?
- Gdzie mnie niesiesz? - zapytałam spokojnie.
Przynajmniej próbowałam okazać takie wrażenie.
- Jestem potrzebna jakiemuś gościowi. Nie wiem jak ma na imię... Z tego co mi mówił, to kazał mi cię do niego przywieźć. Chodzi tu o Klausa - tłumaczył wszystko.
Co ja mam wspólnego z Klausem? Przecież ja nic mu nie zrobiłam bo wcześniej nie wiedziałam nawet, że jest wampirem przez to wymazanie wspomnień... Chyba, że ta okropna rzecz, której nie zniosę ma związek z nim. Byłam zmieszana. Stanęliśmy obok jego samochodu.
- Już wsiadam, ale muszę zadzwonić do Stefana. Gdzie jedziemy? - oznajmiłam.
- Do szkoły, a tak dokładniej do jej podziemi - przewrócił oczami.
Wyciągnęłam telefon i zaczęłam dzwonić do Stefana.
- Halo? Stefan! Tyler wiezie mnie do podziemi w szkole. Nie mamy wiele czasu, za chwile tam będziemy. Ten facet ma coś do Klausa. Nie wiem jaki ma to ze mną związek, ale musicie mi pomóc - w tej samej chwili dojechaliśmy - Jesteśmy na miejscu - rozłączyłam się.
Wysiedliśmy z samochodu.
- On mi nic nie zrobi? - zapytałam ze strachem.
- Myślę, że nie. Wydostaniemy cię stamtąd, na pewno - uśmiechnął się.
Szliśmy przez szkołę, a przy mojej szafce stał jakiś chłopak.
- Jesteście - odwrócił się w naszą stronę - myślałem, że już się was nie doczekam - uśmiechnął się.
- Czego chcesz? - zapytałam prosto z mostu.
- Ciebie kochanie - zaczął się zbliżać.
- Zostaw ją! - usłyszałam głos Stefana.
- O widzę, że jakiś zazdrośnik się zjawił - zaśmiał się. - Sam nie dasz sobie ze mną rady!
- Kto mówił, że jest sam - zza rogu wyszedł Damon - ucieszyłam się na jego widok.
- To jak puścisz mnie? - uśmiechnęłam się.
Podszedł do mnie i popatrzył się głęboko w oczy. A potem kiwnął głową w bok, jakby pozwolił mi odejść.
Odwróciłam się i podeszłam w stronę Stefana. Przytuliliśmy się byliśmy szczęśliwi, że wszystko w porządku. Trochę dziwne mi się wydawało, że chłopak wypuścił mnie bez żadnej walki. Zaczęliśmy iść w stronę drzwi.
- A tak w ogóle Eleno, to ja jestem Kai. Zapamiętaj to imię, bo jeszcze nie raz będziesz miała ze mną do czynienia kotku - odwróciłam się.
- Miałam już nadzieję, że nigdy się nie spotkamy - uśmiechnęłam się sztucznie.
- Do zobaczenia - puścił mi buziaka.
Wyszliśmy ze szkoły i wsiedliśmy do samochodu Damona.
- To jak? Gdzie w ogóle jesteśmy? - zapytałam podekscytowana.
- Jesteśmy w Nowym Orleanie - powiedział szybko Damon, jakby bał się, że Stefan go wyprzedzi.
- Tak i będziemy świetnie się bawić - Stefan pocałował mnie w policzek.
- Jak ja cię kocham - uśmiechnęłam się.
Gdy stanęliśmy przed jakimś domem bracia zaczęli opowiadać, że tu często przyjeżdżali odpocząć.
Od razu wysiedliśmy z auta, wzięliśmy walizki i weszliśmy do środka.
- Jak tu pięknie - powiedziałam zachwycona.
- Chodź ze mną - wziął mnie za rękę Damon.
- Pójdzie ze mną. W końcu to moja dziewczyna - Damon przewrócił oczami.
- Stefan zaniesiesz moje walizki do pokoju? Chciałam pogadać z Damonem - zaczęłam mrugać oczami.
- Jasne - poszedł na górę.
- Dziękuję ci za to, że przyszedłeś mnie ratować - popatrzyłam się na niego - Myślę, że bez ciebie mogło stać się coś złego - stałam przed nim.
- Zrobię dla ciebie wszystko. Nigdy cię nie opuszczę. Pamiętaj - pocałował mnie w czoło.

Elena ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Wbiegłam do swojego pokoju i usiadłam w oknie. Złapałam się za głowę i zamknęłam oczy. Z jednej strony byłam szczęśliwa, że moje uczucia do Stefana są większe, ale z drugiej nie wiedziałam co czuje do Damona... Nagle poczułam, że ktoś dotyka mnie w ramię. W jednej chwili wstałam i popatrzyłam się na tą osobę ze strachem.
- Nie masz czego się bać - uśmiechnął się.
Po chwili uświadomiłam sobie, że to Klaus. Strach przerodził się w radość.



- Musisz mnie straszyć - popchnęłam go z uśmiechem, a potem przytuliłam.
- Tęskniłem, ale cieszę się, że już wszystko pamiętasz - zaczął - Mam Caroline, próbuję ją nauczyć samokontroli, ale idzie jej to zadziwiająco szybko. Spodobała mi się - usiadł.
- Też się cieszę. Klaus - zdziwiłam się - Zakochałeś się? - usiadłam obok niego.
- Porozmawiamy o tym kiedy indziej kochana - uśmiechnął się - Pozwól, że zatrzymam ją na dłużej - pocałował mnie w rękę i wyszedł.
Zaśmiałam się cicho, a zaraz potem zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam je i do środka wszedł Stefan. Nawet nic nie zdążyłam powiedzieć, a on wziął mnie na ręce i wyniósł z domu.
- Wszystko w porządku? - zapytałam.
- Wręcz świetnie. Jedziemy razem na kilku dniowe wakacje - zaśmiał się. - Za nim dowiesz się tej strasznej rzeczy.
- Muszę się spakować - powiedziałam szybko.
- Już to zrobiłem - złapał mnie za rękę - Damon jedzie z nami - popatrzyłam na niego z niedowierzaniem.
Stanęliśmy prze samochodzie.
- Jednak to prawda? - spuściłam głowę.
- Robię to wszystko dla ciebie - uśmiechnął się.
- Dosyć tych romansów - wtrącił Damon.
Zaczęłam całować Stefana, a jego brat to wszystko obserwował. W końcu nie wytrzymał z zazdrości i odwrócił wzrok.



- Teraz już możemy jechać - uśmiechnęłam się.
Złapałam za rękę Stefana i wciągnęłam za sobą do samochodu.
Damon siadł za kierownicą. Jechaliśmy długo, byłam śpiąca. Przytuliłam się do Stefana i zasnęłam. Poczułam, że ktoś mnie budzi.
- Wstawaj księżniczko jesteśmy na miejscu - mówił Stefan.
- No dobrze - pocałował mnie w policzek.
Gdy tylko wyszliśmy stał przed nami Tyler.
- Co tutaj robisz? - zapytał Damon.
- Bierzcie stąd Elene, mam rozkaz ją zabrać. Ktoś mnie zahipnotyzował i nie mam siły tego zwalczyć - mówił ze smutkiem.
Za nim cokolwiek zdążyli zrobić Tyler wziął mnie na ręce i zaczął ze mną biec z wielką prędkością. Zaczęłam krzyczeć.

Elena ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Zaczęłam rozglądać się po pokoju. Czułam się tak szczęśliwa, że wszystko pamiętam! Przypomniałam sobie też o nadnaturalnych stworzeniach... Widziałam każdy pocałunek mój i Stefana, każdą niezręczną sytuacje z Damonem, każdą pomoc Elijaha i próbę przemienienia na lepsze Klausa.
- Dlaczego wymazaliście moje wspomnienia? - zapytałam.
- To było najlepsze wyjście... Stało się coś strasznego, nie wiedzieliśmy czy to zniesiesz. Byłem przeciw, tak jak wszyscy, nikt nie mógł się z tym pogodzić. Klaus jednak podjął taką decyzje - odgarnął mi włosy z twarzy.
- Co się stało strasznego? - nie wiedziałam o co chodzi.
- Nie długo się dowiesz - pocałował mnie w policzek - Idź do Stefana, on na pewno się ucieszy, a Klausa też nie długo spotkasz - uśmiechnął się.
Wybiegłam z domu i pobiegłam na trening Stefana. Gdy go zobaczyłam rzuciłam się mu na szyję.
- Nie zgadniesz co się stało - krzyknęłam.
- Wszystko w porządku? - zaśmiał się.
- Odzyskałam wspomnienia.



- Nie wiem co powiedzieć - był taki szczęśliwy.
- Nie musisz mi się już z niczego tłumaczyć - pocałowaliśmy się.
- A pamiętasz - nie dokończył.
- Nie pamiętam jeszcze tej strasznej rzeczy - uśmiechnęłam się po mimo wszystko.
- Chodź do mnie - wziął mnie na ręce i zaczął kręcić.
Moje uczucia były jeszcze silniejsze niż wcześniej. Kochałam go, naprawdę.
- Jeszcze muszę iść do Damona - powiedziałam.
- Dobrze, ale potem jest potańcówka, czy zechciałabyś ze mną iść? - wziął mnie za rękę.
- A jak myślisz? - odwróciłam się i zaczęłam iść.
Gdy dotarłam do domu Salvatorów drzwi od razu otworzył mi Damon. Bez słowa weszłam do środka.
- Stefana nie ma chyba, że przyszłaś do mnie - uśmiechnął się.
- Do ciebie - stanęłam przy nim.
- Pamiętasz? - zdziwił się.
Na jego twarzy malował się uśmiech i szok.
- Prawie wszystko, tylko nie pamiętam tej strasznej rzeczy - pokiwałam głową.
- To dla ciebie lepiej jak na razie, choć i tak tego nie unikniesz, ale jeżeli pamiętasz nasze każde wspomnienie to wiesz, że nie jestem potworem - patrzył na mnie cały czas.
- Wiem, że tobie na mnie zależy, że mnie kochasz, ale ja jestem ze Stefanem - z puściłam wzrok.
- Nie zaprzeczysz temu co do mnie czujesz...



- Sama nie wiem - westchnęłam.
- Tyle chwil co przeżyliśmy... Nie wierzę, ty wiesz co czujesz tylko nie chcesz tego przyznać, oszukujesz samą siebie - chwycił mnie za rękę.
Nie odpowiedziałam nic.
- Elena, ja to widzę - powiedział.
Chciałam go uderzyć, ale on złapał moją dłoń.



- Nigdy więcej tego nie rób - patrzył mi prosto w oczy.
Wybiegłam z domu.

Elena ♥
 

 
Nasza podróż była długa. Nawet nie interesowałam się tym gdzie jedziemy.
- Dlaczego mnie nie zabijesz? - zapytałam patrząc się mu prosto w oczy.
- Nie byłoby tak ciekawie - uśmiechnął się.
Byłam pewna, że nie mógłby tego zrobić. Z jakiegoś powodu zależało mu na mnie. Nagle mój telefon zaczął dzwonić.
- Halo? - odebrałam.
- Elena! Jesteś cała? - usłyszałam głos Stefana.
- Nic mi nie jest. Co z Caroline? - byłam spokojna.
- W porządku. Oddałem ją Klausowi - zaśmiał się.
- Klaus? Kto to? - Damon wyrwał mi telefon.
- Cześć Stefan - zaśmiał się - Jedziemy z twoją dziewczyną trochę się rozerwać. Może wtedy coś się zmieni i będzie moja? - popatrzył na mnie jednoznacznie.
- Nie licz na to - warknęłam.
- Zapraszam cię do Nowego Orleanu - rozłączył się.
W jednej chwili na samochód rzuciło się jakieś zwierze. Zaczęłam krzyczeć, auto zjechało do rowy. Poczułam ból i próbowałam wyjść z pojazdu. Gdy udało mi się wydostać obejrzałam się w lusterku. Byłam cała w krwi, zaczęło mi się kręcić w głowie i upadłam na ziemię. Za nim zemdlałam zobaczyłam Damona biorącego mnie na ręce i nadjeżdżający samochód. Obudziłam się dopiero w domu Salvatorów z głową na kolanach Stefana.
- Jak się czujesz? - wstałam szybko.
- Dobrze - nie wiedziałam co się stało.
- Nie wiesz jak się o ciebie martwiłem - przytulił mnie.
- Eleno... Przepraszam za to wszystko. Niemal cię zabiłem, a to byłaby najgorsza rzecz jaką mógłbym zrobić. Nie wiesz jak mi na tobie zależy... Myślałem, że jak wyjedziemy to zapomnisz o Stefanie i będziesz ze mną. Jestem egoistą jeżeli chodzi o ciebie... Kiedyś już się poznaliśmy - Damon mówił z takim uczuciem.



- Nie pamiętam ciebie, ani Stefana - powiedziałam zmieszana.
- Klaus wymazał wspomnienia. Jeżeli tylko chcesz może je przywrócić, on albo Elijah. Będziesz wiedzieć wszystko o Stefanie i o mnie. Mojemu bratu będzie o wiele łatwiej, bo tak długo starał się o te znajomość. Zobaczysz też jak ja cię kochałem i dalej kocham - pocałował mnie w policzek i odszedł.
Chciałam to zrobić. Jeżeli Klaus odebrał mi je to musiały być ważne. Gdy wychodziłam z domu Stefan zawołał mnie.
- Gdzie idziesz?
- Wracam do siebie - uśmiechnęłam się.
- Wiem co chcesz zrobić. Będziesz czuć ból - złapał mnie za rękę.
- Przypomnę sobie wszystko o tobie - uśmiechnęłam się.
- I o Damonie... A z nim wspomnienia też miałaś dobre. Jeżeli chcesz to mi będzie łatwiej, ale nie rób tego sama. Na pewno nie zwracaj się do Klausa. On ma Caroline, musi nauczyć ją kontroli. Lepiej, żeby się nie denerwował.
- Dobrze - przytuliłam go i wyszłam.
Gdy tylko dotarłam do domu, stanęłam na tarasie i krzyknęłam.
- Elijah! Nie no przecież nie wiem gdzie jest - powiedziałam sama do siebie - Nie usłyszy mnie - zaczęłam wchodzić do domu.
Jednak stanął przede mną jakiś człowiek.



Odskoczyłam lekko ze strachu.
- Jestem Elijah, a ty Elena Gilbert? - uśmiechnął się. - Pomóc ci w czymś?
- Tak... Chciałabym, żeby moje wspomnienia wróciły - powiedziałam spokojnie.
- Nie masz się czego bać. Znaliśmy się już wcześniej. Byliśmy przyjaciółmi, ale tego też nie pamiętasz - wszedł do środka.
- Dobrze wiedzieć - uśmiechnęłam się.
- Na pewno jesteś na to gotowa? - zapytał.
Pokiwałam głową, a on kazał mi usiąść.
- Zrobię to jak najdelikatniej kochana - uwierzyłam mu.
Położył mi ręce na głowę i poczułam lekki ból. Wszystko zaczęło wracać, każda chwila spędzona ze Stefanem, Damonem, a nawet Klausem i Elijahem. Byłam dziewczyną Stefanem tak jak teraz, ale nie wiedziałam co czuje do Damona. Przyjaźniłam się z Elijahem i Klausem. Teraz to wszystko stało się rzeczywistością.
- Jak się czujesz? - zapytał.
- Świetnie. Pamiętam wszystko - uśmiechnęłam się i przytuliłam go.

Elena ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Hejka. Nie było mnie aż przez 6 dni... Przepraszam, ale teraz wpisy będą pojawiać się rzadziej Nie mam jakoś tak wiele czasu na bloga i nie chce spędzać nad nim tyle wolnych chwil. Lepiej zająć się własnym życiem niż wirtualną rzeczywistością Najważniejsze, że wpis będzie ♥
Zostałam nominowana do Liebster Blog Award:
http://ksiazkomaniaczka.pinger.pl
Dziękuję
1.Ulubiony cytat
Nie mam ulubionego :3

2.Gdybyś mogła coś zmienić w swoim życiu co by to było?
Nic ^^ Wszystko jest po coś ♥

3.Największe marzenie
Mam mnóstwo marzeń, ale takie najbliższe spełnienia: skoczyć ze spadochronem *-*

4.Miejsce które chciałabyś odwiedzić w przyszłości
Na pewno Anglię i Hiszpanie!

5.Film na którym się popłakałaś
Dużo takich było

6. Motto którym się kierujesz w życiu
Nie mam wyznaczonego jednego c:

7.Jak wyglądałaby twoja wymarzona randka?
Nie ważne gdzie, ważne, że byłaby z osobą, którą kocham ♥

8.Śmieszna sytuacja,która niedawno ci się przydarzyła
Oj... Mam ich milion codziennie *-*

9.Bez czego nie wyobrażasz sobie życia?
My best friends ♥

10.Ulubiony zwierzak
Kotełek i piesełek

11.Ulubiina rzecz/przysmak z dzieciństwa.
Rzecz to przytulanki, a przysmak to chrupki czekoladowe ♥

Nie nominuje nikogo

Elena ♥
 

 
Odsunęłam się powoli i uświadomiłam sobie, że wszystko idzie za szybko...
- Stefan - zaczęłam.
- Wiem jakie masz obawy... Czujesz to samo do mnie co ja do ciebie - patrzył na mnie z takim uczuciem. - Wszystko ci wytłumaczę, tylko daj mi szansę.
Zastanawiałam się przez chwile, ale od pierwszego spotkania poczułam do niego coś więcej...
- Muszę już iść - pokazałam w stronę domu - Bonnie na mnie czeka - powoli zaczęłam odchodzić.
- Elena - zawołał. - Proszę...
- Daj mi to wszystko przemyśleć - popatrzyłam na niego - tyle się dzisiaj stało - weszłam do domu.
Poszłam szybko na górę do mojego pokoju. Na łóżku siedziała moja przyjaciółka.
- Wszystko w porządku? - zapyta.
Siadłam obok i oparłam głowę o jej ramię.
- Mam przyjaciółkę czarownice i tak jakby chłopaka wampira... To wszystko w jeden dzień - westchnęłam.
- Nie wszystko co nadnaturalne musi być złe. Widzisz to na moim przykładzie - zaśmiała się.
- Tak, ale w filmach... Wampiry zawsze były tymi krwiożerczymi istotami - przejęłam się.
- Widzisz... Stefan mi wytłumaczył. Już nie wydaje mi się taki zły. On jest inny - przytuliła mnie.
- Zostaniesz na noc? Pogadamy - zaproponowałam.
Bonnie została razem ze mną. W pewnym momencie powiedziała mi, że widziała Caroline w lesie. Obydwie zaczęłyśmy się śmiać. Gadałyśmy prawie całą noc. Pomogła mi podjąć tak ważną decyzję jaką jest utrzymanie wszystkiego w tajemnicy. Nie byłam pewna czy dobrze robimy, ale dziewczyna namówiła mnie. Rano w ogóle nie byłyśmy śpiące i poszłyśmy do szkoły. Przy drzwiach wpadła na nas Caroline.
- Elena! Stefan cię szuka - uśmiechnęła się - Widzimy się na lekcjach - nie zdążyłam nawet nic powiedzieć, a ona odeszła.
Nagle za mną znalazł się Stefan. Odwróciłam się szybko udając, że go nie widzę.
- Nie ignoruj mnie - powiedział.
- O nie zauważyłam cię - odpowiedziałam szybko.
- Możemy pogadać? - złapał mnie za rękę.
- Jasne - szłam za nim.
Wyszliśmy na dwór i usiedliśmy pod drzewem.
- Jaka jest twoja decyzja? - nie spuszczał ze mnie wzroku.
- Myślę, że podjęłam właściwą - uśmiechnęłam się - Oczywiście, że dam ci szanse, a co do tych wampirzych sprawek... To zostanie między nami - wstałam.
- Dziękuję ci - przytulił mnie - Mam coś dla ciebie - wyciągnął z torby pudełko.
Znajdował się w nim śliczny naszyjnik.
- Jest przepiękny - zachwyciłam się.
- Jest dla mnie ważny. Noś go zawsze, bez względu na to co by się działo - założył mi go na szyje.



- Dziękuję - pocałował mnie w policzek.
- Może dzisiaj spotkamy się u mnie w domu to wszystko ci wytłumaczę? - odgarnął mi włosy z twarzy.
- Chętnie się coś o tobie dowiem - zaśmiałam się.
- Elena! - usłyszałam głos przestraszonej Caroline.
- Spotkamy się na lekcji - zwróciłam się do Stefana.
Podbiegłam do dziewczyny. Salvator zmieszał się.
- Chodź ze mną, muszę ci coś pokazać - ciągnęła mnie za sobą.
Bonnie przyglądała się całej sytuacji. Widziałam, że ona też była niespokojna. Poszłam jednak z Caroline.
- Gdzie idziemy? - zapytałam.
- Do lasu - odpowiedziała bez zastanowienia.
Zaczęłam się bać. Bonnie przecież miała wizje odnośnie tego... Gdy tylko dotarłyśmy na miejsce usłyszałam męski głos.
- Dziękuję Caroline, ale nie będziesz mi już potrzebna - odwróciłam się.
Obok mojej przyjaciółki stał jakiś czarnowłosy facet.
Podszedł do niej i w jednej chwili skręcił jej kark.
- Co do cholery? Caroline - dopadłam do dziewczyny z przerażeniem w oczach.
Nie wiedziałam co robić, ale nie mogłam jej tu tak zostawić. Chłopak stanął przede mną i popatrzył mi prosto w oczy.
- Nie pamiętasz nic co stało się w lesie. Wiesz tylko to, że jestem najprzystojniejszym kolesiem w okolicy, kochasz mnie do szaleństwa i chcesz mnie teraz pocałować - uśmiechnął się.
- Chyba żartujesz - walnęłam go w twarz - Za kogo ty się uważasz?! Co zrobiłeś mojej przyjaciółce? - rozpłakałam się.
- Stefan dał ci werbenę - powiedział.
Nie mogłam nic odpowiedzieć. Nie wiedziałam co zrobić z Car. Nagle pojawił się mój "niby" chłopak...
- Co zrobiłeś!? - rzucił się na zabójce.
Gdy tamci walczyli ja próbowałam obudzić przyjaciółkę. Stefan podszedł i dał jej krew. Widział, że dalej płaczę, dlatego przytulił mnie.
- Będzie żyła, nie martw się - widziałam w jego oczach niepewność.
Nagle Stefana spotkał ten sam los co Car. Chłopak skręcił mu kark.
- Nie masz ze mną szans - dodał z uśmiechem.
Przestraszona zaczęłam uciekać. Jednak nie mogłam... W końcu był wampirem.
- Odejdź ode mnie! - krzyknęłam.
- Nie rozważę tej opcji - wziął mnie na ręce.
Zaczęłam krzyczeć, ale nie mogłam nic zrobić. Stanęliśmy przed jego samochodem.



- Nigdzie z tobą nie jadę - powiedziałam stanowczo.
- Jestem Damon. To dopiero początek naszej znajomości Eleno - uśmiechnął się i wsadził do pojazdu.

-----------------------------------------------------
Jak Wam się podobał 3 rozdział? Z niego naprawdę jestem zadowolona ♥ Długo nad nim siedziałam ^^ Dużo się działo *-* Damon robi co chce... Porywa Elenę, zabija Caroline i unieruchamia na chwile Stefana. Do następnego wpisu ♥

Elena ♥
  • awatar FashionTime00: Hej :) Zapraszam na aukcje allegro od 1 zł, BCM :) allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=14612107
  • awatar Ŕochellistas ♥: Świetny rozdział! Serio!
  • awatar Chasing dreams ღ: Świetny rozdział :* z twoich opków można się wiele nauczyć, wiesz? Czytając je przenoszę się w inny świat :* cudny świat ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (24) ›
 

 
Hej ♥ Dziś na reszcie sobota! Nie mogłam się doczekać tego dnia *-* Na reszcie mam trochę czasu by wszystko ogarnąć Chciałabym Was przeprosić za 2 rozdział... Zdaje sobie sprawę, że był słaby Napisałam go tylko z przymusu i na szybko. Teraz wiem, że lepiej dłużej nie dodać wpisu i zrobić to lepiej ^^ Pewnie dzisiaj napiszę 3 ♥



Postanowiłam, że od czasu do czasu będę dodawać wpisy w postaci tagów. Tak jak np. dziś ♥



1. Oczywiście telefon Wszędzie zabieram go ze sobą. Zapisuje w nim wszystko co ważne, piszę ze znajomymi, słucham muzyki, oglądam filmy itp ♥



2. Laptop. Codziennie go używam ♥



3. Tusz do rzęs. Maluje się zawsze jak gdzieś wychodzę. Zaczęłam od 2 klasy gimnazjum na co dzień, czyli już prawie 3 miesiące ♥



4. Pomadki, błyszczyki, szminki



5. Głośniki. Po prostu kocham puszczać głośno muzykę i śpiewać ♥ Czasem ćwiczę sobie do tego choreografie *-*



-----------------------------------------------------
No to było by na tyle w tym wpisie ♥ Nutka na dziś:
Buziaczki *-*

Elena ♥
 

 
Był już wieczór, a ja siedziałam sama w domu. Jeremy uciekł do swoich kumpli narkomanów... Byłam zaproszona na imprezę, ale w ogóle nie miałam ochoty iść... Myślałam tylko o Stefanie Salvatore. Chociaż tak mało go znałam czułam coś do niego. Nagle zadzwonił dzwonek. Wiedziałam, że to mój brat. Zbiegłam po schodach zdenerwowana i otworzyłam drzwi.
- Jeremy! Jak zwykle - nie dokończyłam.
Zamiast niego w progu stał Stefan.
- Problemy? - zapytał uśmiechając się.
- Małe - od razu poprawił mi humor.
- Przepraszam, że tak zniknąłem - zaczął się tłumaczyć. - Idziesz na imprezę? - uśmiechnął się.
- Nie miałam tego w planach - powiedziałam.
- Ale ja miałem w planach cię zaprosić - wziął mnie za rękę. - Nie będziesz siedzieć tylko w domu.
- Daj mi pięć minut - zaśmiałam się - Wejść - przyciągnęłam go do siebie.
Szybko przebrałam się i wróciłam do chłopaka. Gdy weszliśmy do Grilla wszyscy się na nas patrzyli.
- ELena - usłyszałam głos Caroline - Kogo ty tu przyprowadziłaś - poruszała brwiami.
Nie odpowiedziałam, ale uśmiechnęłam się lekko. Nie chciałam wyjść na dziwną. Rozmawialiśmy ze Stefanem, a potem wyszliśmy na dwór.



Opowiedziałam mu większość mojego życie, a on mnie. Jednak był strasznie tajemniczy. Nagle dostałam sms od Bonnie... "Elena... POMOCY!"
- Stefan - powiedziałam niespokojnie. - Przepraszam, ale muszę iść.
Zaraz przyszedł drugi "Twój dom". Bez zastanowienia zaczęłam biec. Może jakiś złodziej? Obróciłam się tylko, żeby zobaczyć czy chłopak za mną nie idzie. Szedł... Nie chciałam, aby on miał problemy. Biegłam ile sił. Nie widziałam go już za sobą. Gdy dotarłam pod dom zobaczyłam Bonnie stojącą przed drzwiami.
- Bonnie! Wszystko w porządku? - zapytałam.
Dziewczyna odwróciła się i powiedziała.
- Nie... Nie wiem co się ze mną dzieję! Nie chce żeby ktoś to widział - weszłyśmy do mnie.
Usiadłyśmy na łóżku, a dziewczyna popatrzyła na mnie.
- Jesteś gotowa?
- Tak - powiedziałam - Myślałam, że coś się stało... Biegłam do ciebie i zostawiłam Stefana - tłumaczyłam.
Nie odpowiedziała nic. Wyjęła pierzę z mojej poduszki i zaczęła unosić jedno piórko.
- Bonnie - zaśmiałam się. - Nie mów mi tylko już o tej magii...
Nagle wszystkie inne pióra zaczęły latać w okół nas.



Nigdy w życiu nie widziałam nic podobnego! Patrzyłam z takim niedowierzaniem...



- I jak? - zapytała.
- Jednak jesteś czarownicą - zaśmiałam się.
Stefan wszedł do pokoju.
- Elena! Nic ci nie jest? - zapytał łapiąc mnie za rękę.
- Wszystko w porządku - uśmiechnęłam się - To jest Bonnie - wskazałam przyjaciółkę.
- Hej - podała mu rękę.
Stefan zaczął się skręcać z bólu.
- Co robisz!? - zapytałam.
- Elena uciekaj - powiedziała - On nie jest człowiekiem - wybiegłam.
Wyszłam za drzwi. Nie wiedziałam gdzie mam iść. Moja najlepsza przyjaciółka jest czarownicą, a przyjaciel nie wiadomo czym... Tyle lat żyję na tym świecie, a właśnie dziś okazuje się, że są rzeczy nadnaturalne!
Nagle Stefan znalazł się przy mnie. Patrzyłam na niego ze strachem w oczach.
- Czym jesteś? - zapytałam z kamienną twarzą.
- Wampirem - powiedział podchodząc w moją stronę.
- Odejdź ode mnie - bałam się jak nigdy dotąd...
- Nigdy bym cię nie skrzywdził - zaczął. - Bo ja cię kocham...
W końcu moja przyjaciółka jest czarownicą... Miałam ochotę go przytulić. Przybliżył się do mnie i pocałował mnie.



Elena ♥
 

 
Hejo kociaki ♥ Dzisiaj taki luźny wpis, bo mam niestety mało czasu Nauka czeka! Pierwszą sprawą, którą chciałam poruszyć jest to, że kilka osób myśli, że moje opowiadanie będzie opierać się dokładnie na serialu Są w błędzie. Jak już napisałam chciałam, żeby 1 rozdział bym prawie taki sam, ale reszta będzie po mojemu *-* Tak jakby zaczynam nową historię ♥



U mnie w szkole dzisiaj super dzień ♥ Przepadły mi aż 4 lekcje. Mieliśmy zajęcia z jakimś panem i pracowaliśmy w grupach itd *-* Było zarąbiście
Najważniejsze, że nie było sprawdzianu z historii



Ten tydzień na prawdę będzie ciężki... Mnóstwo sprawdzianów i kartkówek... Nie wiem jak ja to przeżyje



No tak naprawdę to jest wpis o niczym xd Nie długo będzie opowiadanko ♥ Na koniec nutka *-*


Bay ^^

Elena ♥
  • awatar ♡Never Give Up: Ja niestety każdy tydzień w szkole mam ciężki... Życzę dobrych ocen na kartkówkach i sprawdzianach... ;)
  • awatar Jestem tylko snem: Nie tylko ty masz takie problemy ze szkołą :D byle do grudnia wtedy bedzie lepiej, luźniej ;) czekam na opowiadanie
  • awatar Call me - Sharon: Czekam na opowiadanie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Dzisiaj jest pierwszy dzień w drugiej klasie liceum. Wstałam szybko, ubrałam się i zbiegłam na dół po schodach.
- Hej Elena! - zawołała Jena. - Humorek dopisuje?
Stanęłam przed nią i szczerze uśmiechnęłam się.
- Można powiedzieć, że cieszę się, że w końcu idę do szkoły... Zajmę się czymś - weszłam do salonu.
Wzięłam torbę z kanapy i założyłam kurteczkę.
- Mówię ci, wszystko będzie dobrze - przytuliła mnie.
Jeremy zszedł na dół i popatrzył się obojętnym wzrokiem w moją stronę.
- Muszę? - zapytał.
- Tak - powiedziała Jena.
- Nie ma innej opcji, chyba, że chcesz mieć jeszcze większe problemy - popchnęłam go w stronę drzwi i wyszliśmy.
On jechał z kumplami, a ja jak zwykle z Bonnie. Czekała już przed domem.
- Elena! - krzyknęła wychodząc z samochodu.
- Bonnie - uściskałyśmy się.
Wsiadłyśmy do auta i podążałyśmy w stronę liceum.
- Słyszałaś o tym nowym? - zapytała mnie z podekscytowaniem.
- Nie, jakiś nowy uczeń? - patrzyłam się przez okno.
- I to podobno taki przystojniak! Będzie mój - zaśmiała się.
Nagle w naszą szybę uderzył duży, czarny ptak. Przyjaciółka gwałtownie zjechała na pobocze. Złapałam się mocno rączki przy drzwiach.
- O matko! Przepraszam - złapała mnie za rękę.
- Bonnie... Nic się nie stało, nie mogę się przez całe życie bać samochodów - uśmiechnęłam się.
- To był kruk? - zapytała.
- Tak mi się wydaje.
Gdy wjeżdżałyśmy do miasta jeden z ptaków siedział na znaku...



Wiem, że to tylko ptaki, ale wydawało mi się, że śledzi za mną wzrokiem. To głupie...
Gdy dojechałyśmy na miejsce, wysiadłyśmy z auta i poszłyśmy wprost do szkoły. Bonnie była naprawdę ciekawa jak wygląda ten nowy. Przy szafkach dopadła mnie Caroline.



- Elena! - krzyknęła - Jejku... Jak się czujesz? Radzisz sobie? - pytała wzruszona i przytuliła mnie.
- Tak. Wszystko w porządku - uśmiechnęłam się.
- Widzę, że obydwie jesteście w mega nastroju! To wspaniale, bo organizuje zabawę w Grillu - złapała nas za ręce. - Macie przyjść i nie przyjmuje odmowy!
- Będziemy - powiedziała Bonnie.
Gdy Caroline odeszła, popatrzyłam za siebie. Stał tam Matt Donovan... Jest on we mnie zakochany, a ja go odrzuciłam. Po prostu nic do niego nie czułam, jest naprawdę świetnym kumplem, ale to nie to. Pomachałam do niego.



Nie spodziewałam się nic z jego strony, jednak on podszedł do mnie.
- Hej - uśmiechnął się - Elena... Ja wierzę w nas. Nigdy się nie poddam - po chwili odszedł.
- Matt... Proszę cię - zawołałam, ale on szedł dalej.
Nie robiłam mu nadziei, ale on chciał dalej walczyć. Nie chciałam, żeby cierpiał...
- Kochana - powiedziała Bonnie - On tam jest! - podskoczyła z radości.
Stanęłyśmy przed drzwiami sekretariatu.



- Za moment będę - powiedziałam ze złością.
Jeremy znowu coś kombinował. Poszłam za nim do męskiej toalety.
- Co robisz? - zapytałam - Znowu coś brałeś? - popatrzyłam się mu w oczy.
- Odczep się - powiedział.
- Nigdy tego nie zrobię! Pamiętaj, nie będziesz sobie rujnował życia - wybiegł z toalety, a ja za nim.
Przy wyjściu poślizgnęłam się, ale jakiś chłopak w ostatniej chwili mnie złapał.
- Wszystko w porządku? - zapytał - Czy to jest męska? - patrzył mi się prosto w oczy.
Na początku nie wiedziałam co powiedzieć. Patrzyłam się na niego przez chwile, a potem wykrztusiłam.
- Tak, ja tylko... Nie ważne - uśmiechnęłam się.
Próbowałam odejść, ale w każdą stronę, w którą ja się ruszyłam szedł też on. W końcu odsunął mi się.
- Dziękuję - dodałam i poszłam w stronę Bonnie.
- On jest cudowny, ale widzę, że już twój - pchnęła mnie.
- Nie - zaśmiałam się.
Tajemniczy chłopak zrobił na mnie niezłe pierwsze wrażenie, w sumie to tak jak na każdej... Poszłyśmy na lekcje historii. Właściwie to ja jeszcze okrzyczałam Jeremiego... Gdy weszłam do klasy było już po dzwonku.
- Elena... Pierwszy dzień, a ty już spóźniona - zaśmiał się nauczyciel.
- Przepraszam - zajęłam miejsce obok przyjaciółki.
Po kilku minutach przyszedł mi sms. "On się na ciebie gapi" od Bonnie. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Lekcja minęłam szybko, a ja zaraz po zajęciach odwiedziłam cmentarz. Bardzo brakuje mi rodziców, dlatego co jakiś czas przychodzę w to miejsce. Siedzę obok ich grobu i myślę nad tym wszystkim. Obok mnie pojawił się kruk. Próbowałam go odstraszyć, ale on nic sobie z tego nie robił.



- Wszystko w porządku? - zapytał znajomy głos.
To był ten nowy w naszym liceum.
- Co ty tu robisz? Wszystko ok - powiedziałam.
- Odwiedzam tu rodzinę - uśmiechnął się.
- Jestem Elena. Elena Gilbert - powiedziałam lekko zmieszana.
- Stefan Salvatore - przedstawił się.
Nagle chłopak odwrócił się.
- Dobrze się czujesz? - zapytałam.
Podniosłam torbę, ale go już nie było.

-----------------------------------------------------
Jak się podobał kolejny rozdział? Kto już oglądał pamiętniki wie, że akcja 1 rozdziału potoczyła się bardzo podobnie ^^ O to mi chodziło ♥ Oczywiście nie tak samo ♥ To dopiero początek

Elena ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (38) ›
 

 
Elena Gilbert (17 lat) - śliczna, niezwykle miła, przyjacielska i pomocna osoba. Nie lubi być w centrum uwagi i jest tajemnicza. Przez śmierć rodziców zamknęła się w sobie. Jest wrażliwa, delikatna, lojalna i szczera.



Stefan Salvatore (17 lat) - nowy w liceum. Wszystkie dziewczyny za nim szaleją. Jest miły, przyjacielski i bardzo uroczy. Jest też bardzo tajemniczy.



Damon Salvatore (19 lat) - brat Stefana. Mega przystojny i porywczy. Nie słucha nikogo i zawsze zrobi to co uważa za słuszne, na jego własny sposób. We wszystkim chce być lepszy od Stefana. Często wychodzi na tym źle.



Bonnie Bennett (17 lat) - najlepsza przyjaciółka Eleny. Zawsze wspiera ją i pomaga. Przebojowa i odważna. Niektórym wydaje się dziwna, bo uważa, że ma coś wspólnego z magią.



Caroline Forbes (17 lat) - dziewczyna, które zawsze musi wyglądać dobrze. Mistrzyni samokontroli. Próbuje zaprzyjaźnić się z Bonnie i Eleną. Zawsze się uśmiecha i jest mega pozytywna.



-----------------------------------------------------

Moi rodzice nie żyją już trzy miesiące... Zginęli w wypadku samochodowym, w którym uczestniczyłam. Nasz samochód wypadł z mostu i znalazł się w wodzie. Do dziś nie wiem jak ocalałam. To był cud. Teraz mieszkam z moją ciocią Jenną i z bratem Jeremym. Jak to rodzeństwo nie zawsze się dogadujemy. On wpadł w złe towarzystwo, dlatego właśnie staram się mu pomagać i jestem troszeczkę nadopiekuńcza. W końcu nie ma matki... Nie pozwolę, żeby zmarnował sobie życie. Jenna stara się jak tylko może, chociaż jej to nie wychodzi. Nie winie jej za to, podjęła się wyzwania i wzięła nas pod swoje skrzydła. Żadne z nas jeszcze nie otrząsnęło się po wypadku, ale co zrobić... Trzeba po prostu iść dalej. Nikt nie będzie się pytać co z rodzicami. Będą od nas wymagać tyle, co od innych. Ludzie kiedyś zapomną, że mamy takie problemy. Jestem bardzo tajemnicza i nie lubię być w centrum uwagi. Bonnie Bennett jest moją najlepszą przyjaciółką i zawsze mnie wspiera. Tak naprawdę to w moim życiu nie działo się nic ciekawego. Wiem, że dziś będzie inaczej. Musi być. I wszyscy mi uwierzą. Będę mówić "W porządku, dzięki. Czuję się lepiej". Już nie będę smutną sierotką. Zacznę od zera, zostanę kimś nowym. I przetrwam.

-----------------------------------------------------

Mam nadzieję, że wpis Wam się podobał ♥ Który z bohaterów najbardziej przypadł Wam do gustu? A może jest takich kilka? Myślę, że zaciekawiłam Was prologiem *-*

Jak tam w szkole misie? ^^ U mnie dzisiaj wyjątkowo dobrze ♥ 6 z polskiego ze sprawdzianu i - 5 z niemieckiego I jeszcze 4 000 odwiedzin w 66 dni! Dziękuję kochani ♥ Good day ♥

Elena ♥ <-------------- nowy podpis *-*
  • awatar moonlight princess.: CAROLINE najlepsza postać ! :D wiem, że późno komentuję, ale długo nie było mnie na blogu :P nawet nie wiesz jak bardzo jestem podekscytowana tymi rozdziałami jeszcze bardziej niż opowiadankami o HP :* chociaż kocham Harrego to TVD ponad wszystko ! :D najlepszy serial :* tak samo niesamowity jak TW :* haha, ale ze mnie maniaczka :D
  • awatar Call me - Sharon: Zaciekawiłaś mnie :) Na pewno będę czytać!
  • awatar ♥Just Your Heart♥: Super przedstawienie postaci *.* Najbardziej mi się spodobało to przy Damonie "Mega przystojny" :* Kocham! Co do prologu muszę się nie Ciebie wkurzyć! Mogłaś napisać coś dłuższego i mniej smutnego! Ale ogólnie jest boskie wprowadzenie ;) Ale mogło by coś być o Damonie moim kochanym, słodkim, przystojnym, boskim, zawalistym... *.* Który bohater przypadł mi najbardziej do gustu?! Wiadomo, że Damon ;) Mogłaś dać więcej jego zdjęć... Albo dobra, lepiej nie, bo to by było takie psycholskie jak u mnie :D No! Ty masz 6 z polaka a ja 3! Z co?! Ja się pytam za co?! :D A dziwisz się, że masz 4000 odwiedzin?! Zasługujesz! A poza tym piszesz o Damonie. To samo w sobie podnosi liczbę wejść *.* Eleno, najlepszego! Katerina :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (35) ›
 

 
Hej misie ♥ Jak tam w szkole? Jutro jest wolne ^^ Yea ♥ Pewnie Wy też tak się cieszycie *-* Jadę z mamą jutro na zakupy. Może coś fajnego wpadnie ♥



Dużo osób piszę mi w komentarzach i na priv, żebym nie kończyła historii Draco i Hermiony. Jednak podjęłam taką decyzje Pocieszeniem jest to, że dodam niedługo wpis o losach bohaterów Hogwartu. Mam nadzieję, że Was to zadowoli *-* Już zaczęłam prolog następnego opowiadanka.



Będę się bardziej do niego przykładać Może pojawi się jutro ♥ Jeżeli zdążę ^^ Trzymajcie kciuki!
Już nie przynudzam i przechodzę do wpisu ♥ Od jakiegoś czasu mamy już jesień pełną parą. U mnie dwa dni temu spadł śnieg, ale stopniał :3 Jest na prawdę zimno, rano nawet na minusie....



Jesień nie musi być taka zła Nie którzy sobie pewnie myślą jest zimno, brzydka pogoda i najlepiej nic nie robić, tylko zostać w łóżku cały dzień. Co można zrobić, żeby miło spędzić jesień? Żeby nie zwracać uwagi na tą ponurą pogodę? W co się ubierać?

1. Można się ubierać ciepło, wygodnie, ale i modnie ♥ Zakładaj sweterki, czapki, bluzy, ocieplane leginsy.



2. Chodź na długie spacery. Przy okazji zbieraj liście i kasztany. Ciesz się tą porą roku, bo szybko przeminie. Nie siedź tylko w domu!



3. Pił ciepłą herbatkę, kakałko ♥



4. Zrób coś w kuchni. Oczywiście jeżeli umiesz i nie spalisz całego domu xD Ciasteczka, ciasta ^^



5. Wypożycz lub zakup książki. Mam w planie już jedną ciekawą ♥ Może zrobię recenzje *-*



6. Zrób wieczór filmowy, albo nawet noc ♥



7. Pisz opowiadania. Jesienne dni pomagają mi w wymyślaniu nowych historii ♥

8. Bądź twórcza / twórczy. Narysuj coś, zrób coś sam np. ozdobę do pokoju.



9. Wyrwij się gdzieś z przyjaciółmi.



Nutka na dziś ♥



Kl♥udi♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (37) ›
 

 
Jego rodzina tak bardzo dziękowała mi za uratowanie go. Okazało się, że to dzięki miłości i poświęceniu Voldemort nie mógł mnie pokonać. Tak samo z Draco, dzięki tak wielkiemu uczuciu jakim go darzyłam przeżył. Gdy wszyscy byli zebrani na placu, Malfoy stanął na podeście.
- Chciałbym coś powiedzieć! - krzyknął i nagle wszyscy umilkli - Dzięki najcudowniejszej dziewczynie jaką kiedykolwiek poznałem żyje... Wy wszyscy żyjecie - mówił z uśmiechem - Mnie i Hermione próbowano rozdzielić, ale jak widać prawdziwa miłość zawsze zwycięży. Mimo tego, że często zachowywałem się jak dupek, to ty mnie zmieniłaś - patrzył na mnie - Kocham cię Hermiono Granger i nie wyobrażam sobie ani dnia, ani godziny bez ciebie - podszedł w moją stronę.
Patrzyłam na niego chwile onieśmielona sytuacją. Rozejrzałam się w około, Ron przytulał Vanesse, Harry całował Ginny w czoło, wszyscy byli tacy szczęśliwi. Przecież ja też powinnam.
- Jeszcze czego - powiedziałam arogancko, a wszyscy się zmieszali.
W jednej chwili uśmiechnęłam się i dodałam.
- Mówiłam ci, że masz piękne oczy? - pocałowałam go.
Wszyscy zaczęli bić brawo i skakać z radości.

9 lat później
Mówili, że to nie możliwe, że nie pasujemy do siebie... Tak bardzo się mylili. Dwoje ludzi tak do szaleństwa zakochanych w sobie nie rozdzieli żadna siła. Chociaż walczyliśmy z wieloma przeciwnościami losu, zawsze znajdywaliśmy siebie.


(filmik był już w poprzednich rozdziałach)

Pamiętam jakby to było wczoraj...


(wspomnienia Hermiony)

Na zawsze razem ♥



To tylko moja historia. Niezwykłej czarodziejki, która uratowała świat przed zagładą. Przy okazji zdobyłam przyjaciół na całe życie i poznałam prawdziwą miłość. Musiałam być silna, mądra i odważna. Osiągnęłam to, co wydawało mi się rzeczywiste tylko w snach. Nie mogłam wymarzyć sobie lepszej historii. Czy to koniec? Wręcz przeciwnie, to dopiero początek mojego idealnego życia.

-----------------------------------------------------
Harry Potter był wielką częścią mojego życia i dalej jest. Dlatego właśnie zaczęłam pisać o nim opowiadania ♥ Wraz z ostatnim 16 rozdziałem, kończy się pisanie o Hogwarcie, Draco, Hermionie i jej przyjaciołach. Mam nadzieję, że cała historia Dramione podobała Wam się. Teraz czas zacząć przygodę z Pamiętnikami Wampirów ♥

The end *-*

Kl♥udi♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (39) ›
 

 

(włącz)

Jedną ręką chwyciłam różdżkę, a drugą objęłam Draco.
- Synu już do mnie - zza rogu wyszedł ojciec Malfoya.
- Nigdzie z tobą nie idę - powiedział spokojnie chłopak.
Za mną stanęli przyjaciele, uczniowie, nauczyciele. Snape podszedł do mnie złapał Harrego, mnie i Draco. Teleportowaliśmy się do pokoju niedaleko. Tam toczyła się walka z armią czarnego pana... Słyszałam krzyki i uderzenia, nie mogłam się skupić.
- Słuchajcie mnie uważnie... Tylko wy możecie powstrzymać Voldemorta! Dzięki temu, że ty Hermiono i Draco zakochaliście się w sobie Wasze blizny się złączyły. Mamy bardzo dużą przewagę. Harry, ty nie jesteś chroniony przed czarnym panem, więc musisz się z nim połączyć. Musisz zacząć kontrolować jego mózg. Malfoy... Ty musisz oddać Hermionie swoją moc. No i panno Granger. Stoczysz z nim ostateczną walkę - dokończył.
- Nie zgadzam się - popatrzyłam na niego - Harry nie połączy się z Voldemortem, bo umrze. On odda mi swoją moc. Za to Draco pomoże mi w walce - wytłumaczyłam.
Potter oddał mi swoją moc. Ginny pilnowała go, żeby nikt go nie skrzywdził.
- Hermiona... Uważaj na siebie - krzyknął Snape.
Wybiegliśmy z pokoju, to była jedna wielka masakra... Na ziemi walały się ciała, wszędzie w okół krew!
- Dość tego! - krzyknęłam - Załatwmy to między sobą, jeżeli się nie boisz - podpuszczałam Voldemorta.
- Mam się bać małej dziewczynki i chłopca? - zaśmiał się.
Cała jego armia zniknęła, a ja dałam rozkaz rozejścia się. W tym miejscu zostałam tylko ja, on i Draco.
- To trochę niesprawiedliwe... Dwoje na jednego - zaczął się przybliżać.



- Dla ciebie to pewnie nic szczególnego - wykrztusił Draco.
- W tym przypadku tak - w jednym momencie skierował różdżkę w moją stronę - Avada kedavra! - krzyknął.
Malfoy rzucił się przede mnie i to on został trafiony...
Zrobiło mi się słabo. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie jak bardzo go kocham, jak bardzo mi na nim zależy.
- To nie może być prawda - rzuciłam się na ziemię - Ron! Weź go - mówiłam ze spokojem.
- Oj! To jednak będziemy walczyć razem - zaśmiał się.
Toczyła się długa walka na różdżki. Raz on miał przewagę, raz ja.
- Harry nie może już ci więcej pomagać - usłyszałam głos Severusa.
- Poradzę sobie. Idź stąd, nie chce żeby coś ci się stało - powiedziałam.
Czułam, że powoli tracę siłę i usiadłam na ziemi.
- No dalej! Czemu mnie nie zabijesz? - zapytałam.
- Chce żebyś cierpiała - zaczął się śmiać.
- On żyje! - usłyszałam głos wuja.
Te słowa dodały mi skrzydeł. Poczułam, że wszystko będzie dobrze. W końcu Malfoyowi nic się nie stało!
- Nie jest ci wstyd? Tego co zrobiłeś? - popatrzyłam się na Voldemorta.
- Wszyscy się mnie boją - tłumaczył.
- Nie boję się ciebie. Bo wiem, że dobro zawsze zwycięży. Doświadczyłam uczucia, którego ty nigdy nie będziesz czuł. Miłości, otaczają mnie ludzie, którzy mnie kochają - gdy to mówiłam miał dziwny wyraz twarzy.
- Avada kedavra! - krzyknął po chwili.
Dalej stałam, nic mi się nie działo. W kółko rzucał to samo zaklęcie. Wstałam i podeszłam do niego.
- Wiesz, mogło być inaczej - poklepałam go po ramieniu.
Nagle padł na ziemię. Sprawdziłam puls, ale już nie żył. Zaklęcia które rzucał zostały na mnie nie robiąc mi krzywdy. Obróciły się przeciw niemu... Ludzie zaczęli wychodzić i cieszyć się wolnością. Od razu pobiegłam do Blacka.
- Jak Draco? - zapytałam z uśmiechem.
- Musiałem skłamać, że żyje. Nie chciałem cię stracić... Ciebie ani Harrego, bo jesteście moja rodziną - przytulił mnie - Przepraszam - pogładził mnie po włosach.
Szłam dalej, po drodze spotkałam Vanesse, Rona, Harrego i Ginny. Przytuliłam wszystkich mocno. Na schodach zobaczyłam mamę Malfoya. Trzymała głowę syna na kolanach.
- Nie to nie może być prawda - podbiegłam do niej.
- Nic nie mogłaś zrobić - złapała mnie za rękę - Tak bardzo cię kocha, że uratował ci życie, to jego decyzja słonko. Na pewno cieszyłby się, że nas wszystkich uratowałaś - przytuliła mnie - Od pierwszego dnia w Hogwarcie mu się spodobałaś i już mu tak zostało. Dam ci chwile - odeszła.
Po chwili przyszedł jego ojciec. Popatrzył mi się prosto w oczy i zaczął mówić.
- Nie chciałem nigdy was rozdzielać, bo Draco cię kochał, ale musiałem zapewnić bezpieczeństwo rodzinie... On tak bardzo cię kocha, a ja go straciłem - wyszedł.
Usiadłam smutna na schodach.
- Nie mogę w to wszystko uwierzyć... Nie mogę znieść myśli, że już nigdy nie zobaczę tej twojej pięknej twarzy, że już nigdy nie usłyszę tego bajecznego głosu, że już nigdy mnie nie przytulisz - pocałowałam go w czoło, a moje łzy spływały mu na twarz - Kocham cię - dokończyłam i podeszłam do drzwi.
Nie wiedziałam co ze sobą zrobić.
- Pięknej twarzy, głosu? - usłyszałam za sobą.
Odwróciłam się, a za mną stał Draco. Od razu się uśmiechnęłam.
- Ty żyjesz! - przytulił mnie mocno.



- Kocham cię - powiedział i pocałował mnie.
- Twoja mama, tata, no wszyscy na pewno chcą cię zobaczyć - powiedziałam szczęśliwa.
- Pójdziesz ze mną - wziął mnie za rękę i zaczął prowadzić.

-----------------------------------------------------
Mam nadzieję, że podobał się Wam przedostatni rozdział Nieźle się nad nim napracowałam *-*

Kl♥udi♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (37) ›
 

 
Hey sweethearts ♥ Na dworze świetna pogoda, a ja mam czas na nadrabianie wpisów Jak tam w szkole? Wpadły jakieś ocenki? *-*
Zostałam nominowana przez :
http://raczejpozytywna.pinger.pl
Dziękuję bardzo ♥ Jest to trochę inna nominacja, bo w niej będę odpowiadać na pytanie "Co mnie denerwuje?". Gdyby tak wszystko wymieniać to by długo zeszło Więc zrobię to w skrócie ^^

1. Osoby, które uważają się za lepsze. Nie ważne, że nikt ich nie lubi. One zawsze są te najfajniejsze, najmądrzejsze, najładniejsze i najlepsze.
2. Fałszywi ludzie. Na każdym kroku kłamią, udają "przyjaciół", a za Twoimi plecami obgadują Cię.
3. Osoby, które co drugie słowo przeklinają i myślą, że są fajne.
4. "Koleżanki", które na każdym kroku, obgadują Cię i chcą zniszczyć Twoje życie z zazdrości. Nie mogą znieść tego, że Ty masz lepiej.
5. Nietolerancja.
6. Osoby, które już wszystko widziały, wszystko mają. Chodzi mi tu o taką sytuacje np.
- Słuchaj Madzia ja ostatnio sobie taką fajną bluzę kupiłam, mówię Ci taka zarąbista - pokazuje zdjęcie.
- A to ja już od dawna taką mam - odpowiada.
- Ooo. Za tydzień jadę na wakacje do Grecji, mam nadzieję, że będzie fajnie.
- Haha, dopiero teraz? To ja już tam byłam milion razy!
Co z tego, że naprawdę tego nie było, ale przecież musi skłamać, żeby być lepsza.
7. Osoby noszące markowe ciuchy. Nawet jak ktoś wygląda lepiej od nich, ona przecież i tak jest fajniejsza bo ma na sobie tą najdroższą markę.
8. Ktoś kto interesuje się bardziej Twoim życiem niż swoim.
9. Ludzie, którzy oceniają po wyglądzie. Wiem, że to co widać jest ważne, bo też bierze się to pod uwagę, ale no bez przesady, należy też kogoś poznać zanim się go oceni.
10. Osoby, które bez powodu się obrażają. Wczoraj jeszcze gadaliście, a dzisiaj nagle Twoja koleżanka / kolega nawet się do Ciebie nie odezwie. Jutro pewnie znowu wszystko między Wami będzie dobrze.



To by było na tyle, w tym co mnie denerwuje w LUDZIACH. Znalazłoby się pewnie tego więcej, ale myślę, że te 10 punktów wystarczy Nie nominuje nikogo.
Zapomniałam się Wam pochwalić, że zajęłam niedawno 1 miejsce w konkursie "Złoty czytelnik 2015" ♥

A teraz czas na recenzje filmu "Czy naprawdę wierzysz?", na którym byłam ostatnio wraz z całym gimnazjum Jest on tym samych twórców co filmu "Bóg nie umarł", na którym też byliśmy.


"Historia 12 dusz, których los doświadczył w różny sposób. Bezdzietność, choroba, śmierć bliskiej osoby, samotność"

Nie będę nic więcej opisywać, bo wydaje mi się, że zwiastun mówi wszystko. Chociaż nie oddaje on tylu emocji jak przy oglądaniu całego filmu. Na prawdę bardzo mi się podobał. Czy się wzruszyłam? I to jak... Płakałam, chociaż chciałam się powstrzymać. Jest to naprawdę godna uwagi historia. Wszystkim naprawdę polecam oglądnąć ♥



Kl♥udi♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (30) ›
 

 
Usiadłam na ziemi pod drzewem, a on obok mnie.
- Ron... Jesteś moim przyjacielem i to najlepszym - złapałam go za rękę - Kocham cię, ale nie w ten sposób. Za to wiem u kogo masz szanse - uśmiechnęłam się.
- Rozumiem - oparłam głowę o jego ramie - Ale i tak zawsze będę cię kochał. Kto taki? - pocałował mnie w czoło.
- Nie zauważyłeś jeszcze? Vanessa - zaśmiałam się.
- Ginny ma Harrego, ja Vanesse, a ty? - popatrzył się mi głęboko w oczy.
- Najlepszych przyjaciół pod słońcem - wstałam, a on za mną.
- Draco naprawdę cię kocha - popatrzyłam na niego ze zdziwieniem - Nie wiesz jak się zmienił. Kiedyś nienawidziliście się, ale potem wszystko się odwróciło. Ty też coś do niego czujesz - szliśmy w stronę Hogwartu.
- Nie - zaśmiałam się.
- Tak i ty to wiesz, ale nie chcesz się przyznać.
- On mnie zostawił - popatrzyłam się na Rona ze łzami w oczach.
Weszliśmy do szkoły, a w okół mnie zebrali się wszyscy nauczyciele i część uczniów. Patrzyłam na nich, a potem bez słowa wyjaśnienia szłam do swojego pokoju.
- Hermiona! Wszystko z tobą dobrze?! - krzyknął profesor Dumbledore.
- Nie, nie jest dobrze - odwróciłam się - Musimy zabić Voldemorta. Jak najszybciej - zaczęłam biec.
Nie chciałam nikogo spotkać, zakryć się kołdrą i iść spać. Weszłam do swojego pokoju, a na moim łóżku siedział Malfoy. Przez chwile stałam patrząc się na niego, ale zdałam sobie sprawę, że mam jeszcze dużo rzeczy do zrobienia.
- Przepraszam - złapał mnie za rękę - To było jedyne wyjście, żeby cię uratować - w jego oczach widziałam łzy.
- Było inne wyjście. Voldemort próbuje mnie kontrolować! - krzyknęłam.
- Nic ci nie jest? - przytulił mnie.
- Jak widzisz żyje, dzięki Ronowi - rozpłakałam się.
- Gdyby ci się coś stało - przerwałam mu.
- Nic byś nie zrobił - śmiałam się sztucznie - Jedno czego teraz chce to, żebyś stąd wyszedł - pokazałam na drzwi.
Gdy to zrobił padłam na łóżko i z płaczem zasnęłam.
Z samego rana poszłam na lekcje. Wszystko było tego dnia takie dziwne. Każdy bał się, że czarny pan może zjawić się w szkole.
- Hermiona! - krzyknął Ron - Vanessa i ja... jesteśmy razem - uśmiechnął się.
- Nie wiesz jak się cieszę - przytuliłam go - Teraz trzeba iść na zajęcia - weszłam do klasy.
Przez wszystkie lekcje czułam na sobie wzrok Draco.



Nigdy jeszcze nie był tak smutny. Na ostatniej lekcji Snape zwrócił się do niego.
- Malfoy, dobrze się czujesz?
- Nie. Dopóki, ktoś nie wybaczy mi mojego błędu - wyszliśmy.
Chłopak pobiegł za mną.
- Przepraszam cię za wszystko co złego zrobiłem - mówił.
- Wybaczam ci - uśmiechnęłam się.
- Kocham cię - wydusił.



Po tych słowach pocałowaliśmy się. Nagle poczułam dziwne kłucie przy bliźnie. Miała ona kształt serca, u Draco tak samo.
- Jednak jesteśmy dla siebie stworzeni - zaśmiał się.
- No nie powiedziałbym - przed nami stał Voldemort.



-----------------------------------------------------
No to to już kolejny 14 rozdział mojego opowiadanka Jak Wam się podobał? Dzisiaj zostałam w domu, bo mam temperaturę Mam nadzieję, że długo nie będę chora *-*

WAŻNE INFORMACJE!!! ♥
Niedługo moje opowiadanko dobiegnie końca Za kilka dni pewnie wstawię prolog następnej historii *-*
Tym razem będzie ona o wampirach ^^ Mam nadzieję, że spodoba się Wam bardziej od tego ♥ No i oczywiście będę bardziej się starać

Kl♥udi♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (39) ›
 

 
Hej kochani Pisze do Was jak widzicie po 8 dniowej przerwie, a to wszystko przez to, że nie mogłam zalogować się na bloga... Po prostu cudownie, teraz mam duże zaległości, ale co poradzić *-* Przepraszam ^^



Dzisiaj jest już 4 października, ale ten czas szybko leci Zapraszam na ulubieńców września *-*

1. Gumki do włosów invisibobble.



Na prawdę fajnie trzymają włoski, niektórzy noszą je także jako bransoletki ♥

2. Masełko do ust.



Posiadam brzoskwiniowe

3. Szczotka do włosów tangle.



Moje kochane przyjaciółki takie mają i często mi dają. Mam w planie zakup *-*

4. Sklep Sinsay.



Jest on jednym z moich ulubionych ♥

5. Obudowy na telefon.



Nie które są naprawdę świetne

6. Cytat.



Uśmiech jest jak lekarstwo *-*

7. Koszulka.



Yoczook ♥

8. Zdjęcie.



9. Film / książka / serial.


Kopciuszek roztańczona historia. Nie znalazłam polskiego zwiastunu, za co przepraszam, ale na prawdę warto oglądnąć

10. Blog.

http://ryzykotozabawa.pinger.pl

Jest świetny *-* Kasia teraz pisze opowiadanka o Pamiętnikach Wampirów, wszystkich fanów zapraszam ♥♥



Nowe opowiadanko postaram się dodać jak najszybciej ♥

Kl♥udi♥
  • awatar forever young♥: Ja to wreszcie muszę kupić te gumki bo są świetne ;*
  • awatar ocean desires ❤: najlepiej to carpe diem, chwytaj dzień taki jakim jest i wtedy będziesz szczęśliwy :)
  • awatar ◄Mała Mi►: No, no ;] Tangle to mega szczotka! Nie mogę kupić masełka :( Mam mega dużo pomadek i nie mogę ich wykończyć xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (37) ›
 

 

(włącz)

- Głupi jesteś?! - krzyknęłam - Czemu mi nie powiedziałeś, że trafił cię sztylet Bellatrix - uklęknęłam przy nim.
- Bo to ja cię dzisiaj uratowałem - uśmiechnął się.
- Wiem, dlatego jesteś moim bohaterem, ale ja nie pozwolę, żeby coś ci się stało - próbowałam wstać, ale on mi nie pozwolił.
- Hermiona, nie rób tego musisz mnie ratować - powiedział.
- Tak muszę - wstałam - Vulnera sanentur - rana Draco zniknęła.
Nagle zaczęło mi się kręcić w głowie i upadłam na ziemię siadając obok przyjaciela. Poczułam, że szrama zaczyna mnie boleć. Odsłoniłam ramię i widziałam jak robi się czerwona.
- Mam taką samą - powiedział chłopak.
- Boli mnie - zasłoniłam ją z powrotem.
- Mnie też, wygląda jak połowa serca - zaśmiał się - może to przeznaczenie? - popatrzył mi się głęboko w oczy.
- Bardzo śmieszne - wstał i podniósł mnie.
Nagle zobaczyłam jego ojca, który biegnie korytarzem.
- Draco! Do mnie. Odejdź od tej dziewczyny! - krzyknął.
- Czego pan znowu chce? - zapytałam ze zdziwieniem.
- Hermiona proszę cię, idź do Harrego - pogładził mnie po policzku.
- Już - warknął ojciec Malfoya i odepchnął mnie.
Czułam się okropnie. Wiedziałam, że coś jest nie tak. Po tym odrzuceniu czułam, że muszę się postawić. Stałam na rogu korytarza i słuchałam.
- Nie zadawaj się z nią! Czarny pan już chciał cię zabić za to, że uratowałeś Hermione - mówił ciszej.
- Musiałem, nie mogłem patrzeć na jej cierpienie - postawił się.
- Mogłeś, nie powinieneś nic czuć do tej dziewczyny! - mówił to z wielkim przekonaniem.
- Ciekawe co mi zrobisz? - zaśmiał się.
Wyglądnęłam zza rogu, a ojciec popchnął go na ziemię.
Usłyszałam w oddali głos profesora Dumbledora. Pobiegłam w jego stronę.
- Profesorze - mówiłam cicho - Lucjusz Malfoy jest śmierciożercą - dokończyłam.
- Gdzie on jest? - zapytał wolno.
- Proszę za mną.
Zaczęliśmy się skradać, a potem dyrektor wyszedł z jednej strony, a ja z drugiej.
- Lucjusz - zawołał i podszedł do niego.
- Hermiona idź stąd - podszedł do mnie Draco.
- Nie - szepnęłam mu do ucha.
Profesor Dumbledor jednym ruchem odsłonił znak śmierciożercy.
- Wynoś się stąd i nigdy nie wracaj! - krzyknął.
- Dziękuję ci skarbie - zwrócił się do mnie sługa czarnego pana - synu idziemy - zawołał.
On popatrzył się na mnie ze smutkiem. Miał już odchodzić gdy się odezwałam.
- Nie rób tego, zostań ze mną - uśmiechnęłam się.
- Muszę iść - odwrócił się Draco.
Harry słyszał wszystko usiadł na schodach obok mnie. W tej chwili już nie miałam siły. Rozpłakałam się. I usiadłam obok kuzyna. Oparłam głowę o jego ramię.
Było mi tak przykro, że odszedł, jeszcze teraz gdy tak dobrze się dogadywaliśmy... Poczułam, że ktoś zaczyna kontrolować moje myśli. W jednym momencie przestałam płakać.
- Harry, uciekaj... Coś jest nie tak! - krzyknęłam - Voldemort ma kontrole - wyciszyłam się.
Potter wybiegł. Poczułam się tak okropnie... Przeszły mnie dreszcze i gdy zamknęłam oczy znalazłam się gdzie indziej. W innej głowie...
- Wyjdziesz jutro ze szkoły i nie wrócisz - mówił mi wewnętrzny głos jakiegoś mężczyzny.
Chciałam jak najszybciej znaleźć swoich przyjaciół i im o tym powiedzieć.
- Hermiona! - krzyknął Snape - Stój, co się stało? - zapytał.
Czułam, że powoli zanika mi to co powiedział.
- Ktoś każe mi jutro wyjść ze szkoły i nie wrócić. Nie wiem kto to - zaczęłam nerwowo poprawiać włosy.
- Gdzie będziesz szła? - zdziwił się.
- O czym pan mówi - uśmiechnęłam się.
On wiedział, że coś jest nie tak. Poszłam do swojego pokoju i zasnęłam. Wybiła godzina 24, w jednej chwili wstałam, ubrałam się i wyszłam ze swojego pokoju. Przed nim stał Ron.
- Dokąd się wybierasz kochana - uśmiechnął się i złapał w talii.
Coś kazało mi ruszać dalej, nie mogłam tego stłumić, ani kontrolować.
- Muszę iść do toalety - szepnęłam mu do ucha trzymając za rękę.
To nie byłam ja... Pobiegłam szybko dalej, ale drogę znowu zastawiła mi Ginny.
- Nigdzie nie idziesz - popchnęła mnie w drugą stronę.
- Harry czeka na ciebie u mnie w pokoju - ucieszyłam się - Umówiłam was - ona podziękowała mi.
Tak samo zwiodłam Pottera i wybiegłam z Hogwartu.
- Nie pozwolę ci odejść - krzyknął Weasley.
- Muszę - uśmiechnęłam się.
Czułam, że za chwilę się rozpłacze, ale nie mogłam. Nie okazywałam żadnych uczuć.
- Wtedy w szpitalu chciałem ci powiedzieć, że cię kocham... - wydusił.
Poczułam jak wszystkie uczucia wracają i rozpłakałam się.

Kl♥udi♥
 

 
- Będę musiała się z tym zmierzyć sama - popatrzyłam się mu prosto w oczy.
- Ja cię... - zaczął, ale więcej nie mógł wydusić.
- Śpij Ron, musisz odpoczywać - nachyliłam się nad nim i pocałowałam go w policzek.
Ginny i ja miałyśmy iść do wioski, więc poszłam się przebrać. Gdy tylko wyszłam z pokoju, usłyszałam głos Bellatrix.
- Znowu się spotykamy, ale tym razem mi nie uciekniesz - krzyknęła.
- Expelliarmus! - zaczęłam uciekać.
Po drodze zobaczyłam Harrego.
- Uciekaj! Bellatrix! - razem biegliśmy dalej.
- Nie ma szans! - wołał.
- Do Slytherinu! Przekaże wiadomość profesorowi Snapowi i Ronowi - dodałam.
Pobiegłam tam najszybciej jak się dało. Zamknęłam się w pokoju Draco.
- Itaskar! - opadłam z sił, ale próbowałam kontrolować myśli profesora Snape.
Miałam z nim bardzo silną więź. Znał mnie od dziecka dlaczego poszło niezwykle łatwo.
- Profesorze, Bellatix pewnie mnie porwie. Nie wiem jeszcze gdzie, ale to nastąpi... Jest w Hogwarcie, mam nadzieję, że kiedyś jeszcze tu wrócę. Tak jak mówiłeś...
Tak samo weszłam w umysł Rona.
- Ron, słuchaj - wytłumaczyłam mu wszystko - Jeżeli masz siłę idź do mojego pokoju i weź butelkę z półki obok łóżka. Pomoże ci - uśmiechnęłam się.
Potem przerwałam połączenie. Popatrzyłam na pokój Draco, a potem wyszłam.
- Harry! - zobaczyłam jak leży bezwładnie na ziemi przy tej kobiecie.
- Tutaj jest słonko. Chodź ze mną, a mu się nic nie stanie - dodała.
Patrzyłam chwile nie wiedząc co zrobić. Nagle ona zaczęła go kopać.
- Nie! - Harremu zaczęła lecieć krew z nosa - Zostaw go pójdę z tobą! - krzyknęłam.
Ważniejsze było dla mnie jego szczęście i życie. Zaczęłam iść w jej stronę.
- Hermiona nie rób tego! - odwróciłam się i zobaczyłam profesora Snape, a dalej Rona.
- Nie mam wyboru - z moich oczu leciały łzy.
- Zawsze masz - podszedł do mnie Ron.
- Może i mam, ale ja chce uratować Harrego.
- Jesteś ważniejsza - powiedział Snape.
Odwróciłam się bez słowa, a ona podała mi rękę. Złapała mnie.
- Nie! - usłyszałam tylko krzyk.
Znalazłam się w całkiem innym miejscu.
- Nie musisz mnie więzić, nie ucieknę ci. Zrobiłam to z własnej woli - powiedziałam.
- Masz rację. Jeszcze dałabym ci pokój, ale tam ktoś na ciebie czeka - pokazała.
Zeszłam do lochów, a ona zamknęła kratę. Zobaczyłam przed sobą Vanesse i jej ojca.



- O mój Boże! Vanessa! - przytuliłam ją.
- Hermiona! - rozpłakała się.
- Ej wszystko będzie dobrze - uśmiechnęłam się.
- Oni chcą ciebie - powiedziała - Potrzebna im jesteś - dodała.
- Wiem...
Do celi Bellatrix przyprowadziła Harrego i Rona.
- Przecież Harry miał być bezpieczny! - krzyknęłam.
- Przecież jest, tylko, że w celi na wszelki wypadek - zaśmiała się.
Wprowadziła ich. Odeszliśmy w kąt celi. Ona weszła jednak do środka. Ron i Harry złapali mnie za ręce.
- Idźcie. Potrzebuje jej - jej poddany odepchnął Rona i Harrego ode mnie.
Wzięła mnie do sali głównej.



Postraszyła chwile, że zabije, a potem brutalnie wywaliła na ziemię. Zaczęła pytać o kamień wskrzeszenia. W ogóle nie miałam pojęcia o co chodzi... Płakałam...
(dalsza historia - oglądaj)


(włącz i czytaj)


Wykuła mi na ręce napis mud blood. Czułam okropny ból. Tam był Draco. Gdy leżałam na ziemi przez łzy w oczach widziałam go. Patrzył się ze smutkiem... Wtedy popatrzyłam się mu prosto w oczy i zobaczyłam wszystko. Miał już wychodzić, a ja traciłam nadzieję, gdy nagle zrzucił żyrandol. Mogłam uciec. Podszedł do mnie, podał rękę i pomógł wstać. Pobiegliśmy od razu uwolnić moich przyjaciół.
- Szybko idziemy! - krzyknęłam.
Wszyscy złapaliśmy się za ręce. Bellartix nas zobaczyła.
- Primo! - krzyknęłam szybko, a ona rzuciła nóż.
Teleportowaliśmy się do mojego pokoju. Nikomu nic się nie stało. Malfoy od razu siadł na łóżku. Zaczęłam przytulać Vanesse, Harrego, Rona, a oni poszli szybko do dyrektora. Byłam sama z blondynem.
- Udało się - uśmiechnęłam się do Draco.
- Tak - pokiwał głową.
- Dziękuję ci mój wybawco - zaśmiałam się, a on wstał.
Wtedy przytuliłam go mocno. Gdy się odsunęłam on dalej mnie trzymał.



- Musiałem to zrobić nie mogłem patrzeć na twoje cierpienie, to mnie bardziej bolało - uśmiechnął się lekko.
Pocałowałam go w policzek.
- Będą cię szukać - powiedziałam - Spotkamy się jutro - pogładził moje włosy.
- Na pewno - zaczął wychodzić z pokoju i trzymał coś w ręce.
Usiadłam na łóżku ciesząc się z tego, że żyje, ale nagle zobaczyłam krew.
- O mój Boże! Draco... - zaczęłam biec.
Na podłodze zobaczyłam krople krwi. Prowadziły korytarzem. Na końcu niego siedział Malfoy.

-----------------------------------------------------
Dzisiaj dosyć ciekawy rozdział moim zdaniem. Trochę się działo ♥ Chciałam go dodać wczoraj, ale pinger wariował... Niestety nic z tego nie było. Wczoraj były urodziny Toma Feltona Spóźnione najlepszego ^^ Buziaczki ♥

Kl♥udi♥
  • awatar forever young♥: Bardzo ciekawy rozdział ♥
  • awatar il.mio.mondo <3: Ooo myślałam, że kogoś zabije .. Draco taki wybawca <3
  • awatar Diamentowa XD: Aaaavriiiil <3 Świetny rozdział *.* Bałam się, że ją zabije. Nie wiem dlaczego, ale krew moim zdaniem jest odrażająca i inspirująca zarazem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (25) ›
 

 
Złapał mnie za nogę i zaczął biec. Padłam na ziemie, a on ciągnął mnie z niezwykłą siłą za sobą.
- Pomocy! - krzyczałam.
Pies przywlókł mnie do jaskini. Usiadłam na jej końcu i zwinęłam się w kłębek. Zobaczyłam, że w pysku trzyma moją różdżkę. Byłam bezsilna... W jednym momencie potwór zamienił się w człowieka. Tego samego co był w moim pokoju.
- Hermiona, przepraszam za to uprowadzenie - usiadł obok mnie.
- Kim jesteś i czego ode mnie chcesz? - powiedziałam przestraszona.
- Twoim wujkiem, ojcem chrzestnym Harrego - uśmiechnął się.
- Syriusz Black? - zapytałam nie dowierzając.
- Tak - przytulił mnie.
Jakiś czas temu został mi podarowany pamiętnik Lily Potter. Pisała dużo o Blacku i Severusie.
- Po co w ogóle było to porwanie? - zdziwiłam się.
- Inaczej nie mógłbym cię poznać.
Rozmawialiśmy o jego życiu, o moim... Chciał wszystko wiedzieć, ale rozumiem. W końcu widział mnie i Harrego raz w życiu.
- Co się stało, że akurat teraz chciałeś nas poznać? - byłam bardzo ciekawa.
- Wypuścili mnie z więzienia, a przy okazji dowiedziałem się o turnieju, w którym bierzecie udział. Wiem też, że jesteś chroniona przed czarnym panem lepiej od Harrego - tłumaczył.
- Tak... Ostatnio widziałam się z Bellatrix.
- Przyszła po ciebie? - zapytał niespokojnie.
- Chciała coś, ale uciekłam jej - powiedziałam zadowolona.
- Myślę, że to kwestia czasu, uważaj - pomógł mi wstać.
Wyszliśmy z jaskini i podążaliśmy w stronę Hogwartu.
Na drodze spotkaliśmy dementora.
- Wujku różdżka - w jednej chwili znalazła się w mojej ręce.
Zaczęliśmy uciekać, ale to nic nie dało... Co chwila pojawiali się nowi! Biegliśmy przez las, a gałęzie raniły nasze twarze i ręce. Nie było szans, żeby dobiec do szkoły, więc podążaliśmy nad jezioro.
- Czy już spotkałeś Harrego?! - krzyknęłam.
- Tak, wczoraj mieliśmy okazje się poznać.
- On jest niedaleko - powiedziałam sama do siebie.
- Co? - zapytał - Hermiona! - to już do mnie nie dotarło.
- Harry! - zaczęłam krzyczeć ile sił.
Stanęłam i już myślałam, że nas nie znajdzie...
- Co się dzieje? - zapytał chłopak stając za mną.



- Uciekaj! Dementorzy! - dalej biegliśmy w stronę jeziora.
Gdy dotarliśmy na miejsce ja i Harry stanęliśmy z dwóch stron Blacka.
- Nie dacie rady - powiedział Syriusz.
Odwróciłam się w stronę kuzyna.
- On ma rację... Za dużo ich jest - złapałam ich za ręce.
- Nie ma mowy! Nie poddam się! Hermiona, jesteś najmądrzejszą, najodważniejszą, najfajniejszą i najładniejszą osobą jaką znam. Moją najlepszą kuzynką i nie dlatego, że jedyną, ale lepszej bym sobie nie wymarzył! Nie zamierzam cię stracić... Tak jak i wujka - uśmiechnął się.
- Dziękuję - w oku zakręciła mi się łezka.
- Ekspekto patronum - krzyknął Harry.
Niestety nie był wystarczająco silny i tylko na chwile zatrzymał wrogów. Pracowałam nad nowym zaklęciem, które miało na celu oddanie na jakiś czas swoich umiejętności innej osobie. Tylko ktoś z blizną od Voldemorta mógł wypowiedzieć ten czar. Dementorzy zaczęli wysysać z nas radość życia. Każdy z nas leżał bezsilnie na ziemi. Wiedziałam, że to będzie koniec gdy nic nie zrobię.
- Itaskar! - krzyknęłam.
Nagle Harry wstał i wypowiedział zaklęcie.
- Ekspekto patronum.



Rozbłysł się ogromny promień światła... Nasze patronusy się połączyły. Dementorzy zniknęli, a ja ze zmęczenia zamknęłam oczy. Obudziłam się w drodze do szkoły, niesiona przez Blacka.
- Wszystko już dobrze? - zapytałam schodząc na ziemię.
- Tak, jak ty to zrobiłaś? - uśmiechnął się Harry.
- Ale co?
- No uratowałaś nas - przytulił mnie.
- Przecież ty to zrobiłeś - zachichotałam.
- Nie prawda - powiedzieli na raz.
Gdy dotarliśmy na miejsce pożegnaliśmy się z Syriuszem i umówiliśmy się na jutro. Weszliśmy do Hogwartu, a zza rogu wyszedł Snape.
- Potter do pokoju! Patrz która godzina - podszedł do nas.
- Już idę - powiedział bez sprzeciwu.
- A ty panno Granger gdzie byłaś? - zapytał.
- Nie ważne - uśmiechnęłam się i wyszłam.
- Wiem gdzie byłaś, masz szczęście, że żyjesz - ściszył głos.
- Poradziłam sobie i żyję - pobiegłam do pokoju.
Umyłam się, ubrałam i od razu zasnęłam. Rano dowiedziałam się, że Ronald wylądował w szpitalu, bo nie chciał, żebym brała udział w turnieju trójmagicznym. Poniosło go i nauczyciele musieli interweniować. Poszłam tam do niego i chwilę siedziałam przy łóżku.
- Dziękuję, że chciałeś pomóc, ale to nic nie dało - uśmiechnęłam się i złapałam go za rękę.



-----------------------------------------------------
Jak Wam się podobał już 11 rozdzialik opowiadania? Już od wtorku siedzę w domku to mam chwilkę czasu na opowiadanka ♥ A jak tam u Was?

Kl♥udi♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (33) ›
 

 
Hay ♥ Jak tam misie w szkole? Dzisiaj zostałam w domku, bo mam coś z nogą... Nie mogę wchodzić po schodach, bo aż tak boli Mam nadzieję, że jak najszybciej mi przejdzie ^^ Ostatnio w sobotę byłam na zarąbistych urodzinkach z moimi kochanymi przyjaciółmi Oni są po prostu najlepsi ♥



Ostatnio widzę, że z pingera znikają nominacje. Trzeba to zmienić! Zacznę od nominki obrazkowej.

1. Zdjęcie czarno - białe.



Mojego autorstwa ♥

2. Cytat.



3. Zdjęcie ulubionego aktora.



2 kochanych na jednym zdjęciu *-* Chris Wood i Ian Somerhalder ♥♥♥

4. Zdjęcie ciekawych tatuaży.



5. Stylizacja na dziś.



6. Optymistyczne zdjęcie.



7. Śmieszne zdjęcie.



Najlepsze ♥

8. Zdjęcie ulubionego Youtubera.



Kochany ^^ ♥

9. Smutne zdjęcie.



10. Dowolne zdjęcie.



Nominuje do tych punktów:
1. Zdjęcie czarno - białe.
2. Cytat.
3. Zdjęcie ulubionego aktora.
4. Zdjęcie ciekawych tatuaży.
5. Stylizacja na dziś.
6. Optymistyczne zdjęcie.
7. Śmieszne zdjęcie.
8. Zdjęcie ulubionego Youtubera.
9. Smutne zdjęcie.
10. Dowolne zdjęcie.

Te oto blogi:
http://izzybell.pinger.pl
http://maddie098.pinger.pl
http://cometowonderland.pinger.pl
http://zwyklajakzawsze.pinger.pl
http://effugere.pinger.pl
http://suuzyyyy.pinger.pl
http://sashan.pinger.pl
http://raczejpozytywna.pinger.pl
http://princesssoul.pinger.pl
http://mylifeinanoteboo.pinger.pl
http://serpentard210.pinger.pl
http://kociak379.pinger.pl
http://tinista123456.pinger.pl
http://ryzykotozabawa.pinger.pl

Kl♥udi♥
 

 
Tańczyłam też z Harrym, ale gdy przyszła pora na ostatni taniec porwał mnie Draco.
- Harry, poproś swoją partnerkę - puściłam mu oczko.
On podszedł do Ginny i wyszli razem na parkiet. Każdy poruszał się z gracją i to wszystko wyglądało jak z bajki.



Wszyscy w około obserwowali jednak tylko mnie i Malfoya. Było to dla mnie na początku lekko krępujące, ale przy Draco czułam się tak swobodnie...
Gdy muzyka ustała przechylił mnie do tyłu i patrzyliśmy sobie głęboko w oczy. Atmosferę przerwały ogromne oklaski. Wtedy lekko mnie podniósł i zebraliśmy się w okół czary ognia. Profesor Dumbledore powitał Instytut Magii Durmstrang i Akademie Magii Beauxbatons, którzy już wcześniej oddali swoje zgłoszenia. Udział w turnieju mógł brać każdy uczeń, który skończył 17 lat.
- Reprezentantem Instytutu Magii Durmstrang zostaje... Wiktor Krum - krzyknął dyrektor - Akademii Magii Beauxbatons Fleur Delacour! - dodał - A teraz oczywiście naszej szkoły... - zaczął.
Nagle czara ognia zaczęła się trząść i wyrzuciła dwie karteczki.
- Harry Potter i Hermiona Granger?! - zdziwił się profesor.
Na sali powstało zamieszanie, każdy dziwił się jak to możliwe.
- O mój Boże! - złapałam się za głowę.
Nie wiedziałam co się dzieje, ja i Harry na pewno nie wrzucaliśmy tam naszych imion! W życiu bym tego nie zrobiła... To zbyt niebezpieczne!
- Harry, Hermiona do mnie do gabinetu - szedł szybko profesor.
- Co się dzieje? - zapytałam kuzyna.
- Nie wiem, ale wszystko będzie dobrze, mówię ci - uśmiechnął się.
Dyrektor zamknął za nami drzwi.
- Jak to zrobiliście? - zapytał.
- Nic nie zrobiłam... To nie dozwolone - denerwowałam się.
- Wierzę wam, kto to mógł zrobić? Dlaczego akurat wasza dwójka?! - przypuszczał coś, ale nie chciał się przyznać.
- Panie profesorze... Ja nie mogę brać udziału w turnieju - kiwałam głową.
- Nie ma mowy - dodał Harry.
- Jesteście za młodzi... Chodźcie na salę.
Wracaliśmy znowu do sali. Wszyscy patrzyli się na nas. Cała się gotowałam...
- Nie możemy ich dopuścić do turnieju - powiedział dyrektor.
Nauczyciele debatowali, a ja usiadłam na schodach i schowałam twarz w dłoniach.
- Hermiona - usłyszałam drżący głos.
Podniosłam głowę i zobaczyłam Rona.
- Wszystko dobrze? - zapytał.
- Nie, nie jest dobrze... - wstałam ze schodów.
- Przepraszam cię za tą akcje na początku balu - uśmiechnął się - Mam nadzieję, że nie weźmiesz udziału w turnieju - stanął na przeciwko mnie.
W naszą stronę zaczął biec Harry. Zacisnęłam wargi.
- Nie ma odwrotu - złapał mnie za rękę.
Gdy to usłyszałam i dotarło do mnie zaczęłam biec do swojego pokoju. Przebrałam się i otworzyłam drzwi. Przed nimi zobaczyłam jakiegoś mężczyznę.



Odeszłam kilka kroków w tył, a tamten wszedł do pokoju.
- Hermiona? To ty? - zapytał nieznajomy.
- Tak - przytaknęłam.
Usiadł na krześle na końcu pokoju, a ja podbiegłam do drzwi i próbowałam wyjść. Gdy wreszcie je otworzyłam zaczęłam uciekać. A on tak spokojnie szedł za mną... W oddali zobaczyłam profesora Snape.
- Pomocy! - krzyknęłam.
On zaczął biec w moją stronę. Stanęliśmy na korytarzu.
- Co się stało? - zapytał.
- Ktoś był u mnie w pokoju... - powiedziałam przestraszona.
- Niech to zostanie między nami - poklepał mnie po ramieniu.
Postanowiłam, że pójdę do Hagrida. Śnieg już przestał padać i stopniał dzięki panu dyrektorowi. Wybiegłam ze szkoły, szłam obok lasku a tam spotkałam psa...



Próbowałam uciekać, ale nie miałam szans...

-----------------------------------------------------
Dziękuję za 3 000 odwiedzin w 34 dni ♥ Kocham Was ♥

Kl♥udi♥
 

 
Hej skarby Dzisiaj nie będzie opowiadania ♥ Na pewno dodam je w weekend ^^ Po prostu troszkę czasu nie ma na to wszystko... Dostałam 5 z kartkówki z matematyki ♥ Byłam też pytana z angielskiego, ale pani powiedziała, że było za mało zadania, żeby ocenić i dała mi MEGA GIGA PLUSA xd Hhaha ♥ Do tego wierszyk z niemieckiego i zadania - 5 ♥ Troszeczkę tej nauki jest, ale mam nadzieję, że źle nie będzie. Z okazji zbliżających się 3 000 odwiedzin, napiszę 30 faktów o sobie



1. Mam na imię Klaudia i chodzę do 2 gimnazjum.
2. Kocham moich przyjaciół ♥
3. Mam moją HOT 14 ♥
4. Urodzinki obchodzę 06.06 ♥
5. Wolę lato niż zimę.
6. Kocham TVD i HP ♥
7. Damon i Kai forever ♥
8. Jestem za Deleną i Dramioną ♥
9. Kocham tańczyć, śpiewać, oglądać seriale, chodzić na zakupy, blogować i grać w nożną ♥
10. Messi and Neymar ♥
12. Ulubieni aktorzy: Chris Wood, Ian Somerhalder ♥
13. Mam brązowe włosy.
14. Oraz niebieskie oczka *.*
15. Mam bardzo dużo znajomych.
16. Jestem dla wszystkich miła ^^
17. 157 cm wzrostu ♥
18. Jestem chudziutka
19. Ulubiony kolor to czarny, zielony i miętowy.
20. Mam brata.
21. Kakałko rządzi ♥
22. Nie jadam wątróbki...
23. Lubię jak ktoś robi mi zdjęcia, bo lubię pozować ♥
24. Nie wyjdę z domu bez telefonu
25. Maluje rzęsy ♥
26. Strasznie boję się pająków, albo brzydzę...
27. Jestem za wrażliwa i za szczera.
28. Na tygodniu chodzę spać ok. 23, a w weekendy ok. 2 ♥
29. Uwielbiam słuchać muzyki! Rapu, rocka i popu ♥
30. Żyję chwilą ♥

Do tego dzisiaj byłam z moimi przyjaciółkami na zakupach Świętujemy weekend!





Teraz czas na obiecany kolaż z Damonem Salvatore



I dedyk z Ayazem dla ryzykotozabawa.pinger.pl



(jest to jej drugi blog) ♥ W ogóle to chciałam Was przeprosić za ostatnie przerwy w blogowaniu, ale jutro będzie opowiadanko Mam nadzieję, że się cieszycie ♥ Jak zdążę napisać, bo idę na urodziny *.*

Kl♥udi♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (32) ›
 

 
Gdy posprzątaliśmy z Ronem cały mój pokój, chłopak podał mi zdjęcia w kopercie, moje i Malfoya.
- Zapomniałam odłożyć - uśmiechnęłam się.
- Tak... Ile ja bym dał by być na miejscu tego debila - spuścił głowę - Żeby mieć tak dobre stosunki z tobą - chciał mnie złapać za rękę.
- Przecież tylko się przyjaźnimy - włożyłam fotografie do torby.
Wtedy do pokoju weszła Ginny.
- Rozumiecie? Śnieg przestał padać! Jest coś nie tak... Pójdziecie ze mną do Hagrida? - zapytała.
- Jasne - wyszliśmy szybko.
Jak zwykle po drodze musieliśmy spotkać Draco. Siedział sobie na drzewie.
- Hey - uśmiechnął się zabójczo.
- Hej - poprawiłam włosy, a on zeskoczył - Oddaje - wręczyłam mu kopertę.
Gdy dotarliśmy do Hagrida od razu uprzedzał nas, że nie możemy tu przebywać. Nikt nie wiedział czemu...
- Śnieg nie pada ponieważ nauczyciele go wstrzymali na czas balu - tłumaczył - A teraz zmykajcie - pokazał na drzwi.
- Dzięki - wróciliśmy do szkoły.
Byłam zmęczona i chciałam się położyć, ale panna Weasley mi nie dała.
- Hermiona! Musisz iść na bal - stanęła prze de mną obrażona.
- Nie przejmuj się mną - uśmiechnęłam się - To nie moje klimaty - położyłam się na łóżku.
- Widzimy się jutro i nie przyjmuje odmowy - wyszła.
W jednej chwili zasnęłam. Obudziłam się o dziewiątej rano. Dzień wolny od nauki. Wstałam szybko, a na dworze znowu padał śnieg. Spóźniłam się na śniadanie i pewnie na ogłoszenia... Ogarnęłam się i wyszłam z pokoju. Szukałam moich przyjaciół, ale w Hogwarcie było tak jakoś dziwnie cicho.
- Gdzie oni wszyscy są? - powiedziałam sama do siebie.
- Hermiona - usłyszałam znajomy głos - Musimy porozmawiać - odwróciłam się i zobaczyłam Snape.
- Dobrze - poszliśmy do jego gabinetu.
Usiadłam na krześle na przeciwko niego i nie wiedziałam o co może mu chodzić.
- Przepraszam, że ci wcześniej nie powiedziałem... Miałem do wyboru pomagać tobie, albo Harremu, no i wiadomo kogo wybrałem. Czarodzieje chronili ciebie, a Potter stał się mniej ważny, dlatego częściej spotyka się z Voldemortem, niż ty panno Granger - próbował mi wszystko wytłumaczyć.
- Czyli Harry już? - nie dał mi dokończyć.
- Tak, on już widział Voldemorta i zobaczy nie jeden raz. Harry jest potrzebny do pokonania czarnego pana, ale ty jesteś ważniejsza - mówił z niezwykłą powagą.
Rozmawialiśmy jeszcze jakiś czas, a potem wyszłam. Od razu za rogiem spotkałam Harrego i Rona.
- Gdzie byłaś? - pytali.
- Zasnęłam... Przepraszam - popatrzyłam słodkimi oczkami.
- Już jest jedenasta, trzeba się przygotowywać - złapali mnie za ręce.
Zaciągnęli mnie do pokoju życzeń. W nim było mnóstwo kostiumów na takie okazje, kosmetyków, dodatków. Szukaliśmy długo, ale nic dla mnie nie było. W końcu się poddałam.
- Nie ma co... Nie znajdę nic dla siebie - usiadłam na podłodze - Szukamy dwie godziny jak nie więcej, zaraz zacznie się bal - oznajmiłam.
- My też nie musimy iść - powiedział Harry siadając obok mnie.
- Na nim oznajmią kto bierze udział w turnieju i ty idziesz z Ginny. Nie przejmujcie się mną i idźcie się ubierać - wróciłam do swojego pokoju.
Po drodze spotkałam partnerkę Harrego.



Przeszłam obok niej z serdecznym uśmiechem. Przypomniałam sobie o paczce, którą dostałam od tej starszej pani. Otworzyłam ją, a w niej była przepiękna sukienka! Założyłam ją szybko, pomalowałam się i uczesałam. W końcu popatrzyłam do lustra.



- Przyjaciele na ciebie czekają - uśmiechnęłam się i ruszyłam dumnym krokiem w stronę sali balowej.
Schodząc po schodach wychyliłam się lekko, a potem znowu szłam z uśmiechem na twarzy. Na dole stał Draco, gdy mnie zobaczył zamknął oczy, a gdy je otworzył uroczo się uśmiechnął. Wyciągnął rękę, a ja już chciałam mu ją podać, gdy podbiegł do mnie Ron krzycząc.
- Hermiona! Patrz jak ja wyglądam.
- Ronald nie jest źle - zaśmiałam się cicho.



- Nie jest źle? Masz rację jak ze mną zatańczysz - złapał mnie za rękę i wziął na parkiet.
Ten jeden taniec nie był aż taki zły, chociaż nie był dobrym tancerzem... Cały czas czułam na sobie wzrok Draco stojącego niedaleko parkietu. Patrzył na każdy mój ruch. Gdy skończyła się piosenka szłam w stronę Malfoya.
- Czy panna Granger ze mną zatańczy? - uklęknął przede mną.
- Z panem Malfoyem... zawsze - ukłoniłam się.
- Draco, Hermiona ze mną zatańczy - przyszedł Ron.
- Ona przyszła ze mną na bal, a nie z tobą - zaczął się śmiać - Nie jestem pewien czy twoja partnerka w ogóle istnieje - wstał i złapał mnie w talii.
- Przyszłaś tu z Draco!? Dla niego mi odmówiłaś - krzyknął i wybiegł z sali.
- Za chwile wrócę - pobiegłam za nim - Ron! - nawoływałam go.
- Czego chcesz? - odpowiedział z wyrzutem.
- Jeżeli chciałbyś iść ze mną na bal to nie zapraszałbyś mnie na ostatnią chwilę! - wykrzyczałam i zaczęłam płakać.
- Ta... Przynajmniej nie jestem tak zdesperowany, żeby iść na bal z nim! - usiadłam na schodach ze łzami z oczach.



- Ej... Taka ślicznotka jak ty nie będzie płakać! - podszedł do mnie Malfoy.
Dalej siedziałam ze spuszczoną głową.
- Chodź piękna, pójdziemy zatańczyć, jesteś mi to winna - znowu przede mną i otarł łzy.
Od razu mnie rozweselił. Tańczył świetnie. Często wygłupialiśmy się, fajnie się bawiłam.

Kl♥udi♥
 

 
Chwile staliśmy tak przytuleni do siebie. W końcu odepchnęłam go lekko, a on uśmiechnął się.
- Przepraszam - spuściłam głowę - To był przypływ emocji - przekonywałam.
- Chce takich więcej - mówił romantycznie.
- To ja już pójdę, muszę pomóc Ginny - zaczęłam nerwowo poprawiać głosy.
- Widzimy się na balu piękna - uśmiechnął się.
Zaczęłam szybko iść. Nawet nie wiedziałam, w którą stronę. Na korytarzu spotkałam Rona.
- Gryffindor właśnie został otwarty! - krzyknął.
Zaczęliśmy biec, żeby jak najszybciej się tam dostać.
Gdy dotarliśmy na miejsce miałam już wchodzić przez przejście gdy nagle zobaczyłam czarnowłosą kobietę.



- Ty nigdzie się nie wybierasz kochanie - zwróciła się do mnie.
- Kim pani jest? - zapytałam łapiąc Rona za rękę.
Chłopak popatrzył się na mnie dziwnie i czułam jak się stresuje, bo nie wie o co chodzi. Przez chwile myślałam, że zemdleje...
- Bellatrix - uśmiechnęła się.
Popatrzyłam przewracając oczami. Szepnęłam hasło do Gryffindoru i wyciągnęłam powoli różdżkę.
- Riktusempra - zawołałam.
Ron i ja wbiegliśmy do domu.
- Jestem od Voldemorta - krzyknęła na cały Hogwart.
Znowu poczułam, że coś jest ze mną nie tak... Jak zwykle straciłam przytomność! Czułam jak rzuca mną po podłodze, miałam okropne drgawki i myślałam, że już się nie obudzę. Jednak znowu powróciłam do żywych. Gdy otworzyłam oczy nie byłam już w Gryffindorze, ale w szpitalu.
- Co się stało? - powiedziałam delikatnie.
Nade mną stali nauczyciele, Ron, Ginny, Harry, Draco i jego ojciec.
- Już wszystko w porządku - złapał mnie za rękę Weasley.
- Bellatrix przyszła po ciebie - powiedział Dumbledore.
- Po mnie? Przed chwilą przypomniało mi się wszystko - mówiłam - o Voldemorcie - ściszyłam głos.
- Hermiona słuchaj, będziesz pod naszą obroną. Ty i Harry - zapewniał Snape.
- Może trzeba wymazać Granger wspomnienia? - zapytał ojciec Malfoya - Według mnie za dużo wie - uśmiechnął się.
- Jeszcze raz spróbuje pan takich gierek - wstałam z łóżka ze złymi zamiarami.
- Spokojnie - stanął obok mnie Harry.
Dyrektor opowiedział mi przy wszystkich historię moją i Pottera. Okazało się, że wtedy gdy czarny pan zabił rodziców Harrego, byłam tam z nimi w pokoju. Tylko my przeżyliśmy... Mam znamię na ręce, które wygląda jak połowa serca. Czasem mnie boli. Moja ciocia uchroniła mnie i kuzyna oddając za nas swoje życie. To się nazywa poświęcenie. Kochała mnie jak własną córkę, bo ja też straciłam rodziców... Po tej historii przeszedł mnie dziwny chłód, a potem pokazała się wizja, tym razem byłam świadoma. To co zobaczyłam było dla mnie szokiem... Snape opiekował się mną gdy byłam mniejsza, przychodziłam do niego z Ginny. Nie tylko to... Ojciec Malfoya jest śmierciożercą!
Patrzyłam się na wszystkich niespokojnie, a gdy rzuciłam spojrzenie w stronę Lucjusza, on wiedział, że ja coś wiem. Wybiegłam z sali i nie zwracałam uwagi na nawoływania nauczycieli i przyjaciół. Pobiegłam do Gryffindoru, a tam zastałam mój pokój w strzępach. Ktoś czegoś szukał... Jedyną ważną rzeczą, która w nim była to medalion, który dostałam od Lily Potter.



Nosiłam go zawsze na szyi. Byłam do niego przywiązana. Zaczęłam się wracać, ale tuż przed drzwiami dopadł mnie Lucjusz.
- Co wiesz Hermiona? - szedł ze mną.
- Zależy na czyj temat - uśmiechnęłam się ironicznie.
- Wiesz bardzo dobrze o co mi chodzi - nie odpowiedziałam.
- Mów - krzyknął i przygwoździł mnie do ściany.
- Nic panu nie powiem, bo nic nie wiem - zachowałam kamienną twarz.
- Jesteś pewna? - spytał patrząc mi prosto w oczy.
- Jakby inaczej - przy drzwiach stanął Harry.
- Co pan robi!? - krzyknął Harry biegnąc w moją stronę.
- Zrobimy to inaczej! Przyniosę eliksir prawdy - puścił mnie.
- Immobilus - zawołam.
Wycelowałam różdżką w Malfoya. Opowiedziałam Harremu o zniszczeniach w moim pokoju i od razu poszliśmy do dyrektora. On wytłumaczył, że Lucjusz dostał prawo do przeszukania pokoju ponieważ mówił, że mogłaś coś wziąć.
- Wiem co profesorze Dumbledore... - wybiegłam z pokoju, a za mną Potter.
Biegłam szybko do swojego pokoju. Jest jeszcze jedna rzecz, która może coś dla niego znaczyć. Gdy byłam już w pokoju, uklęknęłam przy łóżku, a potem je odsunęłam. Zdarłam plakat, następnie wyciągnęłam pudełko z tajnej szafki. Poruszałam nim, a potem otworzyłam. Był tam...



Założyłam go szybko na rękę i do pokoju wszedł Snape.
- Panno Granger, tutaj schowałaś tą rzecz, którą ukradłaś? - spytał podchodząc do mnie.
- Nic nie ukradłam - wstałam z pudełkiem w ręce.
- Jak mam ci wierzyć? - spytał patrząc się na mnie tą jego poważną miną.
- Bo... - zawahałam się - Opiekowałeś się mną jak byłam mała - wyszłam z pokoju.
Wydawało mi się, że się uśmiechnął, ale nie byłam pewna. Od razu poszłam do pokoju Ginny.
- Hermiona! Jak tam przygotowania do jutrzejszego balu? - uśmiechnęła się.
- Jak tak dalej pójdzie to kompletnie zrezygnuje... Nie mam sukienki, no po prostu nic! - usiadłam na krzesełku.
- Ja jestem już gotowa, musisz być - prosiła.
- Zobaczymy Ginny - uśmiechnęłam się i wyszłam.
W moim pokoju spotkałam Rona.
- Hej... Co ty tu robisz? - zapytałam zdziwiona.
- Przyszedłem pomóc sprzątać - wstał.



-----------------------------------------------------
Trochę się pozmieniało Bardzo przepraszam, że wczoraj nie było wpisu, ale byłam u przyjaciółki i tak jakoś wyszło ♥ Chciałam Wam podziękować za ponad 2 000 odwiedzin w 23 dni! Jesteście kochani ♥

Kl♥udi♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (47) ›
 

 
Hejka kochani Jak wiecie odeszłam z poprzedniego bloga... A więc przyszedł czas na zmiany ♥ Opowiadania niestety będą się pojawiać rzadziej ze względu na szkołę Będzie to teraz też blog o moim życiu, pasjach i takich tam. Powiem, że dominować będzie ta tematyka dzięki, której założyłam tego mini bloga. Mianowicie opowiadania ♥ Mam nadzieję, że podjęłam dobrą decyzję ^^ Może kiedyś jeszcze mnie najdzie i wrócę na poprzedniego, ale zobaczymy ♥



Kochani dzisiaj oficjalnie jest 1 września... Zaczął się rok szkolny, znowu mnóstwo nauki i starań W sumie to nie mogę narzekać, bo wakacje były udane. Czas zacząć 10 miesięcy spotkań z moimi kochanymi mordkami ♥ Pozdrowionka dla my friends ♥
Ostatnie dni wakacji były zarąbiste ^^
♫ Niedziela - dożynki w sąsiedniej wsi z najlepszymi (Karisia, Izka, Domi, Wiktor) Świetnie się bawiłam, impreza na całego ♫
♫ Poniedziałek - grill z Oliwką ♫
No i dzisiaj spotkanie z misiami ♥ A teraz moje zeszyty, piórnik i BFF ♥



Trzeba będzie wstawać do szkoły... Jejku, a mi nadal się nie chce Przydałby się jeszcze miesiąc wolnego, albo dwa ♥

Dobijemy 2 000? ♥

Kl♥udi♥ <---------- new podpis ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (38) ›
 

 
Czy Ron zawsze musi zrobić coś nie tak?! Usiadłam przy stole w wielkiej sali i zaczęłam jeść. Byłam na niego zdenerwowana i myślałam co tutaj zrobić.
- Hermiona! Dziękuję - usiadła obok mnie Ginny.
- Hej - zdziwiłam się - O co chodzi? - zapytałam przymrużyłam oczy.
- No dzięki tobie idę na bal z Harrym - uśmiechnęła się.
- Nie ma za co - przytuliłam ją.
- Hagrid kazał wszystkich zbierać - podeszli do nas bracia bliźniacy Weasley.
- Już idziemy - Fred podał mi rękę.
Wstałyśmy i szłyśmy przed Hogwart. Zobaczyłam jak Ron z różdżką w dłoni podąża w stronę ogromnego pająka. Zaczęłam biec w jego stronę ile sił w nogach.
- Co to ma być? - zapytałam z wyrzutem.
- On musi przezwyciężyć strach - powiedział Hagrid.
- Wcale nie musi - stanęłam gdzieś na boku.
Przyszedł do mnie Malfoy. Nawet się na niego nie popatrzyłam. Byłam gotowa do pomocy Ronowi.
- Ej nie stresuj się piękna - powiedział Draco.
Nagle pająk rzucił się na Wealeya. On zaczął krzyczeć, a ja z emocji złapałam blondyna za rękę.
- Hagrid! - krzyknęłam.
On wziął pająka do pudła i szedł odłożyć go w bezpieczne miejsce. Próbowałam wyrwać rękę, ale Draco trzymał ją i nie puszczał. Wtedy zostało jedno wyjście. Stanęłam mu na nogę i uśmiechnęłam się. Pobiegłam w stronę rudzielca i klęknęłam przy nim.
- Ron? Wszystko dobrze? - zapytałam.
- Hermiona... Mam złamaną rękę.
Dopadł do mnie Harry i przytulił.
- Damy radę - powiedział Potter.
- Znam zaklęcie - wstałam - Episkey - skierowałam różdżkę w stronę jego ręki.
Chłopak dotknął miejsca złamania i uśmiechnął się.
- Udało się - zawołał.
W jednej chwili odwróciłam się i poszłam do Hogwartu. Po zajęciach gdy mieliśmy czas wolny zobaczyłam, że na dworze pada śnieg! Wszystko było pokryte białym puchem, to oznaczało jedno - wybieramy się do wioski!
Co roku tak jest. Poszłam na górę razem z kolegami. Schody niżej szedł Draco i jego ojciec. Patrzyli się na nas.
- Idźcie stąd - krzyknął, a potem uderzył syna w laską.
Harry wziął mnie z tego miejsca, trzeba było się zbierać. Ubrałam się ciepło. Poszłam tam razem z moimi przyjaciółmi. Jednak Ginny została, bo powiedziała, że musi mieć idealną suknię. Nie wierzyłam, że będzie cały ten czas ją wybierać, ale rozumiałam ją. Każdy w ten dzień chce wyglądać idealnie. Harry i Ron poszli się rozejrzeć, a ja usiadłam na ławce. Wpatrywałam się bezsensownie w biały puch.
- Pójdziesz ze mną na bal? - usłyszałam głos Draco.
Podniosła wzrok i bez zastanowienia odpowiedziałam.
- Tak, chętnie.
On uśmiechnął się łobuzersko i odwrócił się w stronę swoich kumpli. Wstałam i poszłam szukać kolegów.
Nagle jakaś pani podeszła do mnie zza rogu.
- Panna Granger? - spytała trzymając coś w ozdobnej torbie.
- Tak - przytaknęłam.
- Chciałabym ci to dać, ale musisz mi coś obiecać... Nie otwieraj tego przed balem - podała mi pakunek.
Nie wiedziałam co to może być. Wyciągnęłam powoli rękę i podziękowałam. Dziwiło mnie to dlaczego jakaś obca kobieta daje mi prezent. Odwróciłam się i zobaczyłam przyjaciół.
- Gdzie byłaś? - zaciekawił się Ronald.
- Tutaj z tą panią - pokazałam do tyłu.
- Nikogo tam nie ma - patrzył na mnie dziwnie Harry.
Odwróciłam się i faktycznie. Ona tak po prostu wyparowała! Jestem pewna, że ją widziałam. Przecież nie zwariowałam...
- Dała mi to - pokazałam.
- Chodźmy już - uśmiechnęli się obydwaj.
Wracaliśmy do szkoły i gdy tylko się tam znalazłam poszłam do pokoju życzeń. Starałam się, żeby nikt mnie nie widział. Tym raczej był mi potrzebny kącik, w którym mogę odpocząć. Tak więc się stało. Położyłam się na kanapie i zajrzałam do swojej torby. Znalazłam w niej tą kopertę, którą zabrałam od Malfoya z pokoju. Była pora ją otworzyć zanim skapuję się, że ją wzięłam. Otworzyłam kopertę i wyciągnęłam z niej jakieś zdjęcia. Pierwsze, które zobaczyłam było moje.



Po co byłoby mu moje zdjęcie? A drugie jeszcze bardziej mnie zaskoczyło.



Czyli ja to zdjęcie musiałam od kogoś dostać! Poczułam, że za chwile zemdleje... Zamknęłam oczy i przeszły mnie dreszcze. Wszystko w związku z Draco przypomniało mi się.
(oglądaj)


Nawet te wspomnienia co ostatnio się zdarzyły! Najbardziej zasmuciło mnie jednak to, że Malfoy myślał, że biegnę do niego, a ja przytuliłam Harrego... Trzymanie Rona za rękę, odprowadzanie mnie do drzwi, zaglądanie przez moje okno, ale wypadek na miotle przyjaciela najbardziej zabolał... Ostanie wspomnienie jednak bardzo mnie wzruszyło. Gdy mój ojciec umarł myślałam, że sobie nie poradzę, a jednak on był przy mnie. Gdy tylko wróciłam do rzeczywistości zaczęłam biec w stronę jego pokoju. Spotkaliśmy się na korytarzu.
- Draco!
- Hermiona!
- Pamiętam cię - powiedzieliśmy jednocześnie.
Łzy spływały mi po policzkach, w jego oczach widziałam to samo. Nie wytrzymałam i przytuliłam go.



Wtedy poczułam się jak nigdy dotąd. Byłam szczęśliwa...

Hermion♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (62) ›
 

 
Hejka misie ♥ Na początku chciałam Wam podziękować za 1000 odwiedzin w 15 dni! Jesteście wielcy ♥ Nie wiecie jak się cieszę, że komentujecie mi moje opowiadanka, wspieracie i wysyłacie mi różne pytania na priwat To mnie nie zwykle motywuje do pracy ^^ Nie wszystko dzisiaj poszło zgodnie z planem... Napisałam dla Was aż 3 długaśne rozdziały, nad którymi siedziałam 2 godziny... Niestety tak po prostu strona się wyłączyła Teraz wszystko muszę pisać od nowa...

-----------------------------------------------------

Nie mogę pozwolić, żeby Hagrida wyrzucili! Muszę w jakiś sposób pomóc Draco... Zaczęłam biec korytarzem. Byłam prawie pewna, że pierwsze co zrobi to pójdzie na skargę do gabinetu profesora Dumbledora. Zobaczyłam go przed drzwiami, gdy już wchodził. Nie zastanawiając się zrobiłam to samo.
- Panie dyrektorze - zaczął Malfoy.
- Dzień dobry - uśmiechnęłam się.
- Hermiona możesz chwileczkę poczekać. Kolega ma do mnie sprawę - uświadomił mnie.
- Nie Draco nie ma żadnej sprawy do pana, on po prostu - myślałam co tu powiedzieć - szukał mnie - palnęłam.
Widziałam, że blondyn za chwilę coś powie. Uśmiechnęłam się do niego uroczo, bo czego się nie robi dla dawnego przyjaciela, którego się nie pamięta...
- To tyle? - zapytał profesor.
- Tak - zawahał się - To my już pójdziemy - objął mnie.
Miałam ochotę wykręcić mu tą rękę, ale z racji tego, że dyrektor na nas patrzył i Draco był ranny nie zrobiłam tego. Gdy tylko wyszliśmy z gabinetu wzięłam jego rękę z mojego ramienia.
- To teraz Hermionie Granger podoba się Draco Malfoy? - spytał patrząc się głęboko w moje oczy.
- Jeszcze nie zwariowałam - zaśmiałam się - Jesteś ranny chodź pomogę ci - szliśmy w stronę pokoju w Slytherinie.
Musiałam zamknąć oczy i przeprowadzili mnie tak, żebym nie wiedziała gdzie znajduje się tajne przejście do tego domu. Gdy dotarliśmy do pokoju, Draco usiadł na łóżku i zdjął koszulę. Odwróciłam się w drugą stronę, żeby nie widzieć.
- Wiesz tak mi nie pomożesz - zażartował - Żebyś mnie opatrzyła musisz na mnie patrzyć - odwróciłam się.
- Masz rację - zobaczyłam na jego brzuchu i ramieniu zdartą, krwawiącą ranę.
Ten strach w oczach chłopaka i w moich...
- O mój Boże - złapałam się za głowę.
Wzięłam z szafki maści, bandaże itd. Gdy go opatrywałam widziałam jak nieustannie się uśmiecha, chociaż z jego oczu wypływały łzy z bólu. Niestety rany tak krwawiły, że nie mogłam za dużo zrobić.
- Nie martw się - uśmiechnął się do mnie - Cieszę się, że to właśnie ty ze mną jesteś - złapał mnie za rękę.
Nagle poczułam, że robi mi się słabo. Padłam na łóżko, a przed oczami zobaczyłam profesorów, którzy mówią o zaklęciach, miliony książek z nimi związane. Wszystkie czary przypomniałam sobie z prędkością światła.
- Hermiona! Hermiona, obudź się - usłyszałam głos Draco.
Wstałam powoli, a potem znowu usiadłam uśmiechając się.
- Przypomniałam sobie - krzyknęłam - Wszystkie zaklęcia! - byłam tak podekscytowana.
- To teraz znowu umiesz czarować? Ty już tutaj byłaś? - pytał.
- Tak umiem i byłam, ale nic nie pamiętam - cieszyłam się.
- Za to ja pamiętam wszystko oprócz ciebie - spoważniał.
Spostrzegłam, że Draco jest cały w krwi. Wstałam i wyciągnęłam swoją różdżkę.
- Volnera sanantu - powiedziałam.
W jednej chwili wszystkie rany zagoiły się. Hagrida nie wyrzucą, a ja znowu umiem zaklęcia.
- Dziękuję - chciał mnie przytulić, ale ja odepchnęłam go.
- Nie ma za co, ja już pójdę - otworzyłam drzwi.
- Za chwile i tak się spotkamy - uśmiechnął się.
Wyszłam i postanowiłam nie wracać dzisiaj na noc. Chciałam sprawdzić co dzieje się w Gryffindorze.
- Panno Granger - zwrócił się do mnie Snape.
- Dzień dobry - uśmiechnęłam się.
- Riktusempra - zawołał nagle.
Uniknęłam zaklęcia. Popatrzyłam się z wyrzutem na nauczyciela.
- Tarantallegra - zawołałam.
Profesor nie kontrolował się. Z ręki wypadła mu różdżka, a ja podniosłam ją i ponownie zawołałam.
- Finite! Co panu odbiło? - spytałam z uśmiechem podając mu różdżkę.
- Chciałem tylko sprawdzić czy wróciła ci pamięć co do czarów - zza rogu wyszedł profesor Dumbledore.
- Wróciła - pokiwałam głową - Teraz może pan odpowie mi na jedno pytanie. Czemu w Griffindorze są zebrania? - chciałam jak najwięcej wiedzieć na ten temat.
- Właśnie zapraszam na dużą salę na ogłoszenia - pokazał ręką.
Nie mogłam się sprzeczać, więc poszłam zająć swoje miejsce.
- Chłopaki - krzyknęłam - Wróciła mi pamięć, ale tylko jeżeli chodzi o czary - przytuliłam Rona i Harrego.
- To świetnie! Jak to się stało? - cieszyli się razem ze mną.
- Pomagałam Draco i jakoś samo przyszło - powiedziałam.
- Co?! Pomagałaś Malfoyowi? - zdziwił się Ron.
- Inaczej Hagrid by już tu nie pracował, nie musicie dziękować - zaśmiałam się.
Weszliśmy wszyscy na sale i usiedliśmy. Dyrektor zaczął mówić:
- Chciałbym was powiadomić o terminie balu. Więc odbędzie się on już za trzy dni! - wszyscy zaczęli bić brawo.
- Hermiona to jak - mówił do mnie Draco.
- Jeszcze się zastanowię - sama nie wiedziałam czy zgodzić się czy nie...
- Odmówisz mi? - uśmiechnął się.
- Chciałem też dodać, że nasza uczennica Hermiona Granger odzyskuje powoli pamięć - pokazał na mnie - Pamięta już zaklęcia, a jak wiemy ona zna ich najwięcej - pochwalił mnie.
Zaczęliśmy się rozchodzić do swoich pokoi.
- Giny - szepnęłam - idę do ciebie, nie czytałam jeszcze tej kartki - szłam z dziewczyną.
- To nawet lepiej, chodź - pobiegłyśmy.
Pędziłam za nią, bo nie wiedziałam gdzie mam iść. Gdyby nie ona to na pewno bym się tutaj zgubiła! Miliony korytarzy, pokoi... Stanęłyśmy przed ślepym zaułkiem.
- A teraz Hermiono, pomyśl sobie czego najbardziej potrzebujesz - uśmiechnęła się.
Wytężyłam umysł. Najbardziej chciałam odzyskać wspomnienia związane ze szkołą, moimi przyjaciółmi i wszystkim co kojarzy się z Hogwartem. Gdy otworzyłam oczy pojawiły się ogromne drzwi, razem z przyjaciółką weszłyśmy tam. Wszędzie były porozrzucane zdjęcia moje, Harrego, Rona, Ginny, Vanessy, różnych ludzi których spotkałam w szkolę i tych, których nie kojarzyłam. Na końcu pomieszczenia, na toaletce leżało zdjęcie w ramce.



Wzięłam je do ręki i poczułam jak padam na ziemię. Znowu wszystkie wspomnienia przeszły mi przed oczami. Wszyscy moi znajomi, przyjaciele, wydarzenia... Wszystko było takie piękne!
- Hermiona! Wszystko w porządku? - spytała dziewczyna klękając przy mnie.
- Ginny Weasley! Miałam pożyczyć ci moją książkę - uśmiechnęłam się.
- O matko! Pamiętasz! - podniosła mnie i przytuliła.
- Dziwne jest to, że pamiętam już wszystkich oprócz Draco - powiedziałam.
- Przyjaźniliście się... Był strasznie zazdrosny - zaczęła opowiadać - Nie wiedział, że Harry jest twoim kuzynem i dalej nie wie, ale też cię nie pamięta. Jego ojciec wymazał wam wspomnienia, gdy powrócą ci, wrócą i mu - zaczęła iść w stronę drzwi.
- Powiedz Harremu i Ronowi, że ich pamiętam. Mam jeszcze jedną rzecz do zrobienia - wybiegłam.
Szłam powoli i cicho bez trudu przemknęłam obok strażników domu. Weszłam na zebranie i stałam przy drzwiach. Słyszałam jak mówią o mnie. Podsłuchałam całą rozmowę, a gdy któryś z nauczycieli usłyszał, że tu jestem zmyłam się. Mówili o niejakim Voldemorcie, który podobno szuka mnie, Pottera i chce coś od Draco... Jacyś wybrani! Nie mam pojęcia o co chodzi! Wróciłam do pokoju Malfoya, ale go nie widziałam.
- Gdzie byłaś? - usłyszałam głos zza siebie.
- Nie strasz mnie... Czekałeś na mnie? - zapytałam zmęczona.
- No to pewnie. Byłaś na zebraniu? - on o tym wiedział.
- Może... Proszę cię nikomu nie mów - nalegałam.
- Ty zawsze możesz na mnie liczyć - położyłam się na łóżku, a on obok mnie.
Byłam tak zmęczona, że już nawet nie chciało mi się na niego krzyczeć, żeby zostawił mnie w spokoju.
- Dziękuję - ziewnęłam, a Draco przytulił mnie i zasnęłam w jego ramionach.
Rano gdy się obudziłam Malfoy spał jeszcze obok mnie. Szybko wstałam i nie wierzyłam, że go nie zabiłam. Widocznie już faktycznie na nic nie miałam siły. Na korytarzu spotkałam moich przyjaciół. W moją stronę zaczął biec Ron. Przytulił mnie i krzyknął:
- Pamiętasz mnie ślicznotko - gdy mnie puścił popatrzyłam się na niego dziwnie - to znaczy... Hermionko - uśmiechnął się.
- Jak ja się cieszę - zrobił to samo Harry - Wszystko już pamiętasz? - zapytał z ciekawości.
- Wszystko oprócz Malfoya.
- Ej a wiesz, mam takie pytanie... - stanął przede mną rudzielec - Ja to mogę iść sam, ale tobie nie wypada jako dziewczynie samej na bal. Wiesz jaka wiocha będzie! Poświęcę się jeżeli chcesz mnie zaprosić - uśmiechnął się.
- Aa - zdenerwowałam się - Jak możesz! Tak się składa, że już mnie ktoś zaprosił i chyba z nim pójdę - krzyknęłam z wyrzutami - Harry zaproś Ginny - szłam do wielkiej sali.



Hermion♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (47) ›
 

 
Harry i Ron patrzyli się na mnie ze zdziwieniem.
- Hermiona - szepnął Ron - nie wiem co on od ciebie chce, ale nie zgadzaj się - kiwał głową.
Podszedł do niego Snape i uderzył go gazetą.
- Nie można ciszej panie Weasley - powiedział ze spokojem.
Odwróciłam się w stronę Draco i zaczęliśmy wychodzić z klasy. Wybiegłam z sali i podążałam w stronę Gryffindoru. Gdy dotarłam tam natrafiłam na panią Minerwa McGonagall, która była opiekunką naszego domu.
- Dzień dobry - powiedziałam.
- Dzień dobry, Hermiona nie wejdziesz tam - uśmiechnęła się.
- Dlaczego? - zapytałam zdziwiona.
- Jeszcze dwie noce przed tobą w Slytherinie - dodała.
- Pani profesor, a tak w ogóle to dlaczego nie można tam wchodzić - dociekałam.
- Nie mogę za wiele mówić, ale trwają tam obrady. Zmykaj już zanim cię ktoś zobaczy - poklepała mnie po ramieniu z uśmiechem na twarzy.
Ciekawość nie dawała mi spokoju... W drodze powrotnej cały czas myślałam o co może chodzić i dlaczego obrady trwają akurat w tym domu. Zamyślona szłam przed siebie.
- Ej, gdzie się podziewałaś? Zajęcia! - krzyknął Harry.
- Byłaś w Gryffindorze? - dopytywał się Ron.
Zaczęliśmy biec ile sił w nogach przed Hogwart gdzie miała się odbyć kolejna lekcja.
- Byłam, ale nie można tam wchodzić! - zirytowałam się - Mam jeszcze dwie noce spędzić z Draco - pokręciłam oczami.
Gdy dotarliśmy na miejsce stanął przed nami jakiś wysoki pan z długą brodą.



- Jesteście w samą porę! Chodźcie - uśmiechnął się.
- Hagrid patrz kto jest z nami - objął mnie Ron.
- Czy to Hermiona Granger? Niech cię uściskam! Nie widziałem cię tyle! - nauczycielem podszedł do mnie przytulił i podniósł.
Byłam tak skołowana, nie wiedziałam co się dzieje. Nie znałam go... Gdy mnie puścił nic nie odpowiedziałam i odsunęłam się do tyłu.
- Ona... Tak jakby ma usunięte wspomnienia - stwierdził Harry.
- Kto jej to zrobił! - zdenerwował się Hagrid.
Odeszli ode mnie i Rona, a potem zaczęli coś szeptać.
Podeszła do mnie jakaś grupka osób i przywitała się. Odpowiedziałam im to samo.
- Na reszcie jesteś - powiedzieli wszyscy.
- Ona was nie pamięta - spuścił wzrok rudzielec.
- Jednak to prawda - zmartwiła się jedna z dziewczyn.
Stałam z kamienną twarzą, aż nie przyszedł Draco. Szedł przede mną, zaczął się uśmiechać i zacisnął wargi. Nagle usłyszałam głos Ginny.
- Wiem jak przywrócić ci wspomnienia! - przytuliła mnie - Spotkajmy się po zajęciach - do ręki dała mi jakąś pomiętą kartkę.
- Yyhhhmm - powiedział ktoś za mną - Słyszałaś, że mamy jeszcze dwie noc dla siebie? - odwróciłam się i zobaczyłam czarujący uśmiech Malfoya.
- Dobrze! Uważajcie teraz - krzyknął Hagrid - Harry spróbuje dosiąść Hardodzioba - pokazał na hipogryfa.
Na początku się trochę przestraszyłam, ale wiedziałam, że mój kuzyn sobie poradzi.
- Wszystko będzie dobrze - powiedział stojący obok mnie Ron.
Podchodził do niego wolno, wydawało się, że kontroluje wszystko. Nagle zwierze podskoczyło, zaczęło skakać i prawie zmiażdżyło Pottera! Z tych emocji złapałam Weasleya za rękę, ale od razu gdy zorientowałam się co robię puściłam ją. Widziałam jak mój nowy współlokator przygląda się temu. Nagle zaczął przepychać się przez kolegów i biec w naszą stronę. Wtedy Harry odleciał. Szłam w stronę blondyna.
- Draco to nie tak spokojnie - próbowałam go przekonać.
- Co ty sobie myślisz? - stanął twarzą w twarz z Ronem.
- Zostaw go - stanęłam przed chłopakiem.
Te słowa były wypowiedziane z taką zawziętością, że chyba odpuścił. Gdy Potter wrócił wszyscy bili mu brawo, dalej siedział na Hardodziobie.
- Dzięki Hermiona - uśmiechnął się Ron.
- Każdy potrafi go dosiąść! - zaczął się śmiać Draco.
Szedł szybko w jego stronę. Nagle nauczyciel zaczął do niego krzyczeć, żeby się zatrzymał. On jednak nie odpuszczał i za wszelką celę chciał pokazać swoją wyższość. Nagle zwierzę zaczęło wierzgać i kopnęło Malfoya w rękę i brzuch. Chłopak padł na ziemię, widziałam w jego oczach przerażenie. Gdy Hagrid odprowadził hipogryfa, blondyn siedział na ziemi i zwijał się z bólu.
- To wszystko twoja wina Potter! Specjalnie to zrobiłeś! - krzyczał.
- Chcesz na mnie zrzucić całą winę? - Harry był strasznie zdenerwowany.
Podeszłam do niego i wzięłam go na bok wykrzywiając się do Malfoya. Zobaczyłam, że ze Ślizgonem jest coś nie tak. Hagrid kazał wszystkim iść do swoich domów, bo lekcja się skończyła.
- Hermiona idziesz? - spytał Ron.
- Za chwile was do gonie - uśmiechnęłam się.
- Jak chcesz - dodał Harry.
Schowałam się za drzewem i obserwowałam co robi nauczyciel. Byłam pewna, że widziałam krew na mundurku Malfoya...
- Nie dawaj po sobie znać, że coś ci jest, bo wyrzucą mnie - posmutniał.
- Nie pomoże mi pan? - zdziwił się.
- Obmyje rany i postaram się je jak najlepiej odkazić. Może znasz zaklęcie na uleczanie? - spytał profesor.
- Nie... No i pewnie nikogo nie mogę zapytać! Idę do szkoły, nie spędzę ani chwili dużej w tym miejscu! - krzyknął wstał i wyszedł.
Wyszłam zza drzewa i podeszłam do Hagrida.
- Pomogę mu - uśmiechnęłam się.
- Dziękuję - przytulił mnie - pamięć niedługo wróci - ja też byłam dobrej myśli.

-----------------------------------------------------
Jak się podobał 5 rozdzialik? Myślę sobie, że jak tylko będzie 40 komentarzy to od razu jak tylko będę mogła wstawiam kolejny Więc zapraszam do komentowania ♥

Hemion♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (50) ›
 

 
Popatrzyłam zmieszana i odwróciłam się w stronę Rona i Harrego.
- Ratujcie - wyszeptałam.
- Hermiona pójdzie z nami, wszyscy razem dotrzemy - uśmiechnął się Ron.
- Malfoy nie potrzebujemy twojego towarzystwa - dodał ironicznie Harry.
Draco przybliżył się do mnie, odchylił włosy i powiedział do ucha:
- Piękna spotkamy się potem.
- Mam nadzieję, że masz wolne łóżko - odwróciłam się i popatrzyłam na niego z wyrzutem.
- Na razie mam, ale coś czuję, że zanim przyjdziesz coś mu się stanie. Taki nie miły zbieg okoliczności - zaczął się śmiać.
- Debil - wykrzywiłam się do niego.
Chłopak uśmiechnął się z satysfakcją i odszedł.
- Poradzisz sobie? - spytał Harry.
- Tak... Raczej tak. Nie będzie chyba tak źle to tylko noc. Z nim w jednym pokoju, nic strasznego - sama nie wierzyłam w to co mówię.
- Jak coś to mi powiedz, ja z Harrym go załatwimy - zaczął Ron.
Pogładziłam go po ramieniu i podziękowałam. Szliśmy się spakować. Cały czas poganiał nas profesor Snape. Co się takiego tej nocy będzie dziać w Gryffindorze? O czym uczniowie nie mogą wiedzieć... Było to bardzo dziwne! Miałam już wychodzić z pokoju gdy przyszła do mnie Ginny.
- Przyszedł do ciebie list - podała mi czerwoną kopertę pachnącą perfumami fiołkowymi.
- Pewnie od Vanessy - uśmiechnęłam się.
- Hermiona... Ty naprawdę nic sobie nie przypominasz? - spytała opierając się o stolik.
- Nic... Uwierz chciała bym! - westchnęłam.
- Może kiedyś wspomnienia wrócą - pocieszała mnie.
- Vanessa mówiła, że niedługo tylko mam robić to co do mnie należy.
- Hmm - zastanawiała się - Już wiem trzeba robić więcej rzeczy na raz! Pokazać ci więcej miejsc i więcej ludzi... Tajne skrytki! Chodzić w te miejsca, które znałaś - skakała z radości.
- Ej spokojnie - zachichotałam - Na razie muszę iść z twoim bratem i Harrym do Slytherinu, tobie też radzę - wyszłam za drzwi a przyjaciółka za mną.
Chwilę później spotkałam się z chłopakami i podążaliśmy w stronę gabinetu dyrektora, aby ktoś nas tam zaprowadził.
- No to widzimy się w moim świecie Potter - usłyszeliśmy głos Malfoya.
Szedł on ze swoimi kolegami i w mgnieniu oka wyprzedzili nas.
- Znowu on - zdenerwował się Harry.
- Mam was - zawołał jakiś pan.



Zawiązał nam oczy, a gdy otworzył byliśmy już w Slytherinie. Harry i Ron poszli do swoich pokoi, a ja nie wiedziałam gdzie iść. Usiadłam w salonie i pomyślałam, że mogłabym tutaj spać.
- Hermiona zbieramy się już późno - podszedł do mnie Draco z dwoma kumplami.
- Ja chętnie zostanę tutaj - zaproponowałam.
Nagle za ręce chwycili mnie Crab i Goyle, podnieśli mnie i szli za Malfoyem.
- Postawcie mnie - wprowadzili mnie do pokoju i wyszli.
- Za chwile wrócę - powiedział blondyn i wyszedł za nimi.
Doprowadziłam się do porządku i usiadłam na łóżku. Rozglądałam się po jego pokoju.
- Już jestem - uśmiechnął się Draco.
Nie odzywałam się i dalej robiłam swoje. On stanął przede mną.
- Przepraszam za Rona... - zaczął.
Odwróciłam się do niego plecami i położyłam.
- Wiesz co... Dlaczego to zrobiłeś? - spytałam.
- Bo cię przytulił - podniósł głos.
- Ma takie prawo - popatrzyłam się na niego.
- Przepraszam a ja to rzadko robię - uśmiechnął się.
Wstałam i złapałam go za rękę.
- Przyjmuję.
Rozmawialiśmy długo aż w końcu zmęczona położyłam się na łóżko. Jakieś kilka sekund później zasnęłam. Gdy tylko wstałam przebrałam się nie budząc Draco i przez przypadek uderzyłam się w szafkę. Wypadła jakaś biała koperta. Z ciekawości wzięłam i wpakowałam ją do swojej torby. Wyszłam niepostrzeżenie i od razu na korytarzu spotkałam moich przyjaciół.
- Jak noc z Malfoyem? - zapytał Harry.
- Nie było źle - uśmiechnęłam się.
- Co? - zdziwił się Ron - Ze mną spędziła byś czas fajniej - powiedział.
Szliśmy szybko na śniadanie, a potem na zajęcia. Nauczyłam się kilku ciekawych zaklęć i nawet profesor Snape dzisiaj nie dał mi w kość. Zaczęłam się pakować, a Draco cały czas śmiał się do mnie, ale starałam się nie zwracać na niego uwagi. Nagle liścik nadleciał w moją stronę, złapałam go i zaczęłam czytać.



"Pójdziesz ze mną na bal?
~ Draco Malfoy"

-----------------------------------------------------
To już 4 rozdział mojego opowiadanka. Jak się podobał Specjalnie dla Was piszę to o tej godzinie *.*

Hermion♥
 

 
Usiadłam na schodach i rozpłakałam się. Żałowałam, że uderzyłam Draco, ale wiedziałam, że mu się należało. Zaczarował Rona... Wydawało mi się, że jest naprawdę fajny, ale wygląda na to, że lepiej się z nim nie zadawać! Byłam wściekła, ale w sercu było mi tak przykro, że myślałam, że nie wytrzymam... Oparłam się o ścianę, a zły spływały mi po policzkach.
- Hej. Hermiona nie płacz - usiadła obok mnie jakaś ruda dziewczyna.
- Taka śliczna dziewczyna jak ty nie powinna - wszedł za nią Ron.
- Wszystko będzie dobrze - zrobił to samo Harry.
Wstałam w jednej chwili. Wtedy łzy rozpaczy zamieniły się w łzy radości. Miałam najlepszych przyjaciół na świecie!
- Dziękuję - wydusiłam.
Wszyscy przytulili mnie. Chociaż nie znałam tej dziewczyny, wydawało mi się jakby była ze mną od zawsze. Gdy już się uspokoiłam zapytałam:
- My się znamy? - popatrzyłam na uśmiechniętą twarz koleżanki.
- Tak, nie pamiętasz? Od tak dawna - złapała mnie za rękę.
- Nie przypominam sobie... - zmieszałam się.
- Ginny Weasley. Poznałyśmy się jak pierwszy raz byłaś w Hogwarcie... - wtedy już całkiem nie wiedziałam o co chodzi.
- Ginny - podniósł głos Ron i popatrzył na dziewczynę.



- Serio? Wymazaliście... - zaczęła Ginny.
- Nie my. Cicho - powiedział Harry.
Nagle zapadła cisza... Patrzyłam się na wszystkich ze strachem w oczach. W mojej głowie kłębiło się tysiące myśli... Nie wiedziałam co jest zgrane!
- Ktoś mi powie co ze mną jest nie tak!? - krzyknęłam - Czy ja tutaj byłam już kiedyś? - spytałam.
Nikt mi nie odpowiedział.
- Sama się dowiem! - zaczęłam biec do pokoju.
Gdy wreszcie dotarłam zobaczyłam Vanesse. Ona nawet nie pytała co się stało. Oznajmiła mi tylko, że musi wyjechać na jakiś czas w ważnej sprawie.
- Ten dzień nie może być już gorszy - przytuliłam ją.
- Nie będzie. Dam Ci wskazówkę. Byłaś już w tej szkole... A twoje wspomnienia wrócą... Już nie długo czuje to - uśmiechnęła się.
- Wracaj jak najszybciej - patrzyłam się jej prosto w oczy.
- Rób to co do ciebie należy po prostu żyj - pogładziła mnie po ramieniu i zniknęła.
Byłam w tej szkole... Nic nie pamiętam... Ludzi, czarów kompletnie nic! Jest tylko jedno możliwe wyjście! Ktoś wymazał mi pamięć. Usiadłam na łóżku i przykryłam się kołdrą. Co z tego, że jeszcze nawet nie ustał wieczór? Chciałam po prostu zasnąć. Niestety nie dali!
- Hermiona! - krzykną ktoś wchodząc do pokoju - Idziemy na zebranie, dyrektor nas wzywa - odkryli mnie.
- Eh... Idę - zobaczyłam, że to Ron.
Wyszliśmy przed szkołę i podążaliśmy w stronę drzewa. Nagle zobaczyłam Draco i od razu się odwróciłam...
- Hermiona! - krzyknął.
- Zostaw mnie - popatrzyłam się na niego i dalej szłam z Ronem.
Dyrektor stanął na środku i zaczął mówić.
- Wszyscy z Griffindoru mają się przenieść na tą noc do Slytherinu. Oczywiście będą wprowadzani tam z zamkniętymi oczami. Każdy ze Ślizgonów ma sobie wybrać jedną osobę z Gryffindoru. Mam tutaj listę, na której będę zapisywać wasze nazwiska. Zapraszam - uśmiechnął się profesor Dumbledore.
Przodem pobiegł Malfoy, który przepychał się przed wszystkich. Powiedział coś dyrektorowi, a ten to zapisał. Ciekawa jestem kto będzie musiał spać z nim w jednym pokoju. Na prawdę będzie mi go żal.
- Hermiona Granger, będziesz w pokoju z Draco Malfoyem - krzyknął profesor.
Zamarłam w jednej chwili. Ślizgon podszedł do mnie.
- Zapraszam za mną. Mamy całą noc - poruszał brwiami.



-----------------------------------------------------
Jak się podobał 3 rozdział? Ten jest troszeczkę dłuższy niż zwykle Przynajmniej mi tak się wydaje ♥

Hermion♥
 

 
Po rozmowie z dyrektorem wyszłam z jego gabinetu. Jeden z nauczycieli wszedł do pokoju profesora Dumbledora. Z ciekawości podeszłam do drzwi i nasłuchiwałam.
- Ona nie jest gotowa... Chociaż jutro możemy ją dać na zajęcia początkowe? - spytał nauczyciel.
- Snape, ona sobie poradzi. Uwierz - zaparł się starzec.
- Stój - usłyszałam - ktoś nas podsłuchuje - w jednym momencie rzucił zaklęcie i otworzył drzwi.
Upadłam na ziemię, nie wiedziałam co się dzieje. Przy mnie znalazł się Ron i podniósł mnie.
- Hermiona? Chciałaś coś jeszcze - zapytał dyrektor.
- Nie - oparłam się o przyjaciela.
- Spotkamy się jutro na zajęciach panno Granger - uśmiechnął się Snape.
Pokiwałam głową i patrzyłam w podłogę. Ronald wziął mnie pod ramię i szedł ze mną, żeby pokazać mi mój pokój.
- Co tam robiłaś? - spytał.
- Byłam na rozmowie z profesorem Dumbledorem - uśmiechnęłam się - powiedziałam mu, że nie jestem gotowa do chodzenia z wami do klasy - spuściłam głowę.
Nagle stanął popatrzył mi się głęboko w oczy i powiedział z wielkim przekonaniem.
- Mówię Ci będziesz lepsza ode mnie - złapał mnie za rękę.
- Dziękuję - wzruszyłam się i ze łzami w oczach przytuliliśmy się.
Szliśmy szybko, bo Ron chciał mi pokazać mój pokój. Okazało się, że dzielę go z Vanessą! Wpadłam tam szybko i przytuliłam ją.
- Jesteśmy razem w pokoju - uśmiechnęła się dziewczyna.
Wybiegłam z pomieszczenia i wpadłam na Harrego.
- Jesteś mi potrzebny! Zapomniałam kompletnie o różdżce! Nie mam jej! Jak ja teraz będę się uczyć? - zaczęłam chodzić w kółko i panikować.
- Już się tym zająłem - uśmiechnął się - ta różdżka cię wybrała - podał mi.
- Dziękuję! Cieszę się, że cię mam!
Nastała cisza nocna i nikt nie mógł już się ruszać ze swoich pokoi. Byłam zmęczona po długiej podróży. Vanessa moment zasnęła, a ja znalazłam książkę z zaklęciami. Zamachałam różdżką i wypowiedziałam zaklęcie "Duro" wskazując na moje pióro. Udało się na pierwszym razem! Skamieniało. Szczęśliwa położyłam się do łóżka i zasnęłam.
Wstałam około 7 i od razu zaczęłam się przygotowywać. O 7.30 byłam już na dużej sali i jadłam ze wszystkimi śniadanie. Pierwszą moją lekcją była obrona przed czarną magią. Uczył nas jej Remus Lupin. Wydawał się być bardzo miły, weszłam do sali i usiadłam w ławce.
- Dzień dobry. W naszej klasie jest nowa uczennica - pokazał w moją stronę - Oto Hermiona Granger - uśmiechnęłam się.
- Dzień dobry - odpowiedziałam.
- Wiem, że jeszcze nie potrafisz czarować, więc spróbuj się prze de mną obronić, jesteś gotowa? - zapytał i dał mi znak, żebym wyszła na scenę.
Pokiwałam głową i weszłam na nią powoli. Nie wiedziałam co mam robić wyciągnęłam różdżkę i przypomniałam sobie jedno zaklęcie, które widziałam wczoraj w książce.
- A więc zaczynamy. Wernicjus! - krzyknął.
- Protego! - odbiło się ode mnie i wpadło w profesora.
Nagle wszyscy zaczęli bić brawo.
- Riktusempra - dodał Lupin.
Odepchnęło mnie i padłam na podłogę. Widziałam jak Ron powstrzymywał Harrego do wyjścia na scenę i pomocy mi.
Wstałam szybko, a profesor zaczął mi gratulować, że go pokonałam. Po kilku męczących lekcjach nareszcie mieliśmy czas wolny. Nauczyciele skupili się na mnie... A szczególnie na tym, że nie umiem czarować. Usłyszałam jak Harry mówił do Rona, żeby oddał Malfoyowi za zaklęcie, które na niego rzucił. Nie zastanawiając się zaczęłam biec w stronę Draco i jego kolegów. A moi przyjaciele za mną. Gdy mnie zobaczył zaczął wołać:
- Hermiona!
- Jeszcze raz rzucisz na Rona czar, to zobaczysz - mówił Harry.
- Boję się ciebie, wiesz? Haha - śmiał się Draco - to niech następnym razem nie przytula Hermio...
- Zrobiłeś coś Ronowi? - krzyknęłam i stanęłam przed nim - jak mogłeś rzucać na niego jakieś czary! On jest moim przyjacielem - warknęłam i przyłożyłam mu różdżkę pod brodę.



- Hermiona odłóż różdżkę. To nie tak - widziałam w jego oczach smutek.
- A jak? Wiesz co, myślałam, że jesteś inny. Wygląda na to, że się myliłam - zrobiłam to co kazał. Chwile się zastanawiałam, a potem uderzyłam go w twarz i pobiegłam do środka z łzami w oczach.

-----------------------------------------------------
Jak się podobał 2 rozdział? Pędzę oglądać film, a potem wymyślę następny ^^ Dziękuję za 50 komentarzy pod ostatnim wpisem, jesteście kochani ♥

Hermion♥
 

 
Hejka misie Dzisiaj taki luźny wpis ♥ 2 rozdział już gotowy, miałam go już dodawać, ale pomyślałam sobie, że zrobię Wam chwilę przerwy *.*

Zostałam nominowana przez:
http://effugere.pinger.pl
Dziękuję bardzo kochana ♥
Mam napisać 5 ciekawych faktów o sobie A że mój blog jest o Harrym Potterze, to będą z tym związane :3

1. Szaleje za Draco Malfoyem ♥




2. Gdy piszę opowiadanie bardzo się w nie wczuwam. Wyobrażam sobie wszystko jakbym to ja była główną postacią. Przeżywam je. Tworzę swój własny świat. W tym przypadku to ja jestem Hermioną ♥



3. Od 6 dni codziennie mam sen związany z Draco (to już chyba obsesja) ♥



4. Nie powiedziane, że Hermiona będzie z Draco Ona nie ma jego punkcie obsesji ♥

5. Wieczorem często myślę nad kolejnym rozdziałem opowiadania i wymyślam niezwykłe historię ♥



Ostatnio przyjaciółka podesłała mi link do quizu ♥
http://panienkahinata.pinger.pl Wbijajcie na jej bloga - polecam

Oto link do testu:
http://samequizy.pl/jaka-postacia-z-harryego-pottera-jestes
Mi wyszła Hermiona Granger ♥♥♥ Zgadzam się w 100 %

A 2 quiz, który znalazłam jest on pt. "Który z chłopaków z Harryego Pottera najbardziej do Ciebie pasuje?"
http://samequizy.pl/ktory-z-chlopakow-z-harryego-pottera-najbardziej-do-ciebie-pasuje-2
Wyszedł nie kto inny jak... Draco Malfoy.
"Niegrzeczny, przystojny, zaborczy. Twój ideał " ♥♥♥



Z tym muszę się zgodzić, jeżeli byłby to Draco ♥♥♥♥ A Wam kto wyszedł? Rozwiązujcie ♥ Hehe Buziaki

Hermion♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (61) ›
 

 
Po długich i ciężkich nareszcie dojechaliśmy do Hogwartu. Byłam strasznie rozkojarzona... Nowy świat, nowe miejsce, nowe życie. Tu wszystko było mi obce. Ron opowiedział mi dużo o domach Hogrartu. Będę do któregoś z nich przydzielona, ale chciałabym być z moimi przyjaciółmi. Ta szkoła była piękna! Oglądałam wszystko dokładnie, każdy szczegół, ale szybko musieliśmy się zebrać w sali, gdzie każdy nowy uczeń dołączy do idealnego dla niego domu.



Tam pani Minerva McGonagall wyczytywała imiona i nazwiska. Za nim się obejrzałam była kolei na mnie... Zaparło mi dech w piersiach i zaczęłam iść wolno w stronę krzesła. Odwróciłam się i nieśmiało usiadłam. Rozejrzałam się po sali. Harry, Ron i Vanessa trzymali za mnie kciuki. Zerknęłam dalej, a tam Draco szeroko się do mnie uśmiechnął. Troszeczkę mniej przestałam się stresować. Założyli mi na głowę tiarę i nagle nastąpiła cisza.
- Gryffindor! - rozbrzmiał się donośny głos.
Zaczęły się oklaski, a ja szczęśliwa odwróciłam się do dyrektora szkoły i uśmiechnęłam się.
- Hermiona - zawołał - spotkamy się potem u mnie.
- Tak profesorze - odeszłam.
Pobiegłam w stronę moich przyjaciół i zaczęłam ich przytulać.
- Udało się - krzyknął Harry całując mnie w policzek.
- Nie mogę uwierzyć, że jesteś moim kuzynem - zaśmiałam się.
- Widzisz jakie masz szczęście - zażartował.
- A żebyś wiedział!
Vanessa oprowadziła mnie po Hogwarcie. Było tutaj cudownie! Nie mogłam w to wszystko uwierzyć. Przypomniałam sobie wtedy, że muszę iść na spotkanie z dyrektorem. Podziękowałam jej i próbowałam znaleźć jego gabinet. Szło mi to strasznie... Nie mogłam się odnaleźć, a jeszcze nie znałam zaklęć.
- Może ci pomóc? - usłyszałam jakiś głos.
Odwróciłam się szybko i zobaczyłam Malfoya.



- Przestraszyłeś mnie - podeszłam bliżej - Szukam gabinetu dyrektora.
- Profesora Dumbledore. Chętnie ci pomogę i oczywiście skorzystam z okazji na poznanie cię - popatrzył na mnie słodko.
- Hermiona Granger.
- Malfoy, Draco Malfoy, ale to już pewnie wiesz.
- Zdążyłam się dowiedzieć - zaśmiałam się.
Wydawało mi się, że już to kiedyś słyszałam.
Szliśmy wolno i wcale nie śpieszyło mi się do tego gabinetu. Poznałam Draco i wydawał się nawet spoko. Nie był wcale taki zły jak mówili inni.
- To tutaj - pokazał na drzwi jednego z pokoi.
- Dziękuję za wszystko - uśmiechnęłam się.
- Nie ma za co. Cała przyjemność po mojej stronie - ukłonił się - A tak w ogóle gratulacje dołączenia do Griffindor - spoważniał.
- Mam nadzieję, że nauczę się czarować.
- Nie chciałabyś czasem pójść gdzie we dwoje? Bliżej się poznamy i dłużej porozmawiamy - przybliżył się.
- Muszę już iść Draco - spanikowałam i weszłam za drzwi.
Myślałam, że dobrze zrobiłam, że nie odpowiedziałam. Jestem tu dopiero pierwszy dzień. Mam ich jeszcze całe mnóstwo!
- Na reszcie jesteś - zaczął profesor.
- Ma pan do mnie jakąś sprawę? - zapytałam.
- Taką małą. Wiem, że dopiero zaczynasz się uczyć w naszej szkole, ale chciał bym cię dać wyżej, do twoich rówieśników - zaproponował.
- Profesorze... Przecież ja nic kompletnie nie umiem. Do klasy Harrego? - zdziwiłam się.
- Tak panno Granger - uśmiechnął się.
- Do Malfoya? Nie poradzę sobie! - zdenerwowałam się.
- Uwierz mi. Płynie w tobie krew rodziny Potterów. Dasz radę. Będziesz umiała więcej niż ci, z którymi będziesz się uczyć - złapał mnie za rękę.
Rozpłakałam się z tych emocji, a profesor Dumbledore przytulił mnie.



-----------------------------------------------------
Jak się podobał pierwszy rozdział? Strasznie wczuwam się w wątek Hermiony i Draco ♥ Idealnie ^^ Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam oczywiście Jutro idę na chrzciny, więc nic nie dodam, ale jest szansa, że w niedzielę pojawi się coś nowego :3

Hermion♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (48) ›
 

 
Hejka. Postanowiłam, że dzisiaj bliżej pozacie bohaterów mojego opowiadania A więc zaczynamy ♥

Hermiona Granger (15 lat) - tajemnicza piękność, która dopiero co przyjechała do Hogwartu. Jej kuzynem jest Harry Potter. Jest ambitna, ale i nie śmiała. Zawsze marzyła o tym, żeby umieć czarować.



Harry Potter (15 lat) - bardzo szybko można go zdenerwować. Rodzinę i przyjaciół stawia na pierwszym miejscu. Sprowadził Hermione do Hogwartu. Mówią o nim "Chłopiec, który przeżył".



Draco Malfoy (15 lat) - zawsze stawia na swoim. Nienawidzi Harrego, uważa go za swojego wroga. Od pierwszego spotkania polubił Hermione, a może nawet więcej niż polubił.



Ronald Weasley (15 lat) - bardzo sympatyczny młodzieniec. Jest trochę niezdarny, dużo osób wyśmiewa się z niego. Trzyma się od zawsze z Harrym. Przez ten jeden dzień bardzo polubił Hermione.



Vanessa Miller (15 lat) - jest ogromną optymistką. Widzi to czego inni nie dostrzegają. Potrafi wyczuć kto jest po jej stronie, a kto ma złe zamiary.



-----------------------------------------------------
Mam nadzieję, Ci którzy nie oglądali Harrego (jeżeli są takie osoby), to już będą wiedzieć jak kto wygląda. No i wszyscy na pewno zastanawiali się nad wyglądem Vanessy Oczywiście jest jeszcze dużo innych bohaterów, ale to są Ci najważniejsi Pierwszy rozdział jest już gotowy :3

30 komentarzy i wstawiam ♥

Który z bohaterów najbardziej się Wam podoba?

Hermion♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (49) ›
 

 
Nazywam się Hermiona Granger, mam 15 lat. Zawsze marzyłam o tym, żeby uczyć się w szkole magii, przeżyć jakieś cudowne przygody i znaleźć prawdziwą miłość. Nie lubię być zwyczajna, podoba mi się odmienność, zagadki i tajemnice. Pewnej nocy w ogóle nie spałam, nie czułam najmniejszego zmęczenia. Rozmyślałam tylko nad tym, jakby to było znaleźć się w takim świecie jak moi ulubieni bohaterowie. Być czarodziejem, albo wampirem. Jakie to uczucie? Dopiero o 2 nad ranem zasnęłam. Otworzyłam oczy i ku mojemu zdziwieniu nie byłam w moim pokoju. Obudziłam się na ławce, na stacji kolejowej King's Cross. Nie miałam pojęcia co się stało i kto mnie tu przywiózł. To miejsce jest niedaleko mojego domu. Raczej nie możliwe, że lunatykowałam! Byłam już przebrana i uczesana. Postanowiłam, że pójdę do domu jakby nic się nie stało. Szłam między peronem numer 9 i 10. Byłam tak zamyślona, że nawet nie zauważyłam jak wchodzę w jedną z barierek rozdzielających peron. Już byłam przygotowana na uderzenie, ale nic takiego nie nastąpiło... Po prostu przeszłam przez nią jak duch! Był to peron 9 i 3/4. Część osób trzymało w ręce jakieś patyki, które wyglądały jak różdżki.



Szłam dalej przed siebie, byłam trochę przestraszona tą sytuacją. Nadjechał pociąg, a więc jak wszyscy wsiadłam do niego. Usłyszałam czyjś głos
- Cel szkoła magii Hogwart.
Czy ja czasem nie zwariowałam? Szłam pociągiem i próbowałam znaleźć sobie miejsce.
- O widzę, że nowa! - zakrzyknął jakiś chłopak.
- Chętnie udzielę jej korepetycji - odpowiedział śmiejąc się blondyn.
Stanęłam chwile, a nagle podeszła do mnie jakaś dziewczyna.
- Hej, jestem Vanessa Miller. Chodź usiąść ze mną - uśmiechnęła się.
- Vanessa, musisz? Chciałem, żeby usiadła z nami - wydusił blondyn.
- Jeszcze jedna uwaga - zwróciła się do mnie dziewczyna - uważaj na Draco, chyba wpadłaś mu w oko - zaśmiała się.
Szłam za nią i przy okazji opowiedziała mi trochę o Draco Malfoyu i o jego paczce. Usiadłyśmy obok 2 chłopaków.
- Jestem Harry Potter - powiedział jeden.
Miał on brązowe włosy i okrągłe okulary.
- A ja Ronald Weasley - przedstawił się drugi.
On zaś miał rude włosy. Rozmawialiśmy nieustannie aż nie przyszedł Draco.
- Malfoy odczep się - powiedział Harry.
- Nikt cię tutaj nie chce - dodał Ron.
- Nie przyszedłem tutaj do was. Dzisiaj zostawię was w spokoju - mówił to nie spuszczając mnie z oka.
Vanessa mówiła mi wcześniej, żebym nie patrzyła się na niego. Więc tak zrobiłam patrzyłam się z niej na Rona, z niego na Harrego.
- Nie masz czego tu szukać - oznajmiła Vanessa.
- Nie mogę pogadać z tą pięknością? - uśmiechnął się.
Wtedy już nie wytrzymałam, popatrzyłam się na niego i odwzajemniłam uśmiech.
- Zostaw Hermione w spokoju - zdenerwował się Harry.
- Wrócę tu - wyszedł szybko Draco.
Nie rozumiałam zdenerwowania Harrego dopóki nie powiedział mi, że to on mnie tutaj sprowadził. Potter jest moim kuzynem! Mówi, że jestem jego najbliższą rodziną jaka mu została. Przyjaciele wytłumaczyli mi, że są czarodziejami i, że ja też jestem. Nie mogłam w to uwierzyć! Moje marzenia zaczęły się spełniać!

-----------------------------------------------------
Myślałam nad Waszymi komentarzami pod ostatnim wpisem i postanowiłam, że uszczęśliwię każdego z Was. Będzie kilka opowiadań! Oczywiście nie w tym czasie. Najpierw będzie o Harrym Potterze zmieszane z moją własną historią A potem zajmiemy się wampirami ♥
Dziękuję za pomoc i za ponad 40 komentarzy jesteście mega! Oraz ponad 200 odwiedzin w 1 dzień

Hermion♥ <-------- mój nowy podpis ♥
 

 
Hejka wszystkim Witam Was po raz pierwszy na tym blogu ♥ Podjęłam się pisania opowiadań! ♥ Mam nadzieję, że się cieszycie. Pochodzę z bloga:

http://this.my.life.pinger.pl

Mam do Was wielką prośbę. Jest problem nie wiem czy pisać o Harrym Potterze, czy o Pamiętnikach Wampirów, a może o Zmierzchu Moglibyście mi pomóc? Piszcie w komentarzach co chcecie zobaczyć ♥



Kl♥udi♥